...wodospady Victori, ruiny Wielkiego Zimbabwe- kamienne domy, ruiny Khami, safari w Hwange i Gweru, od tysięcy lat balansujące granitowe skały w Matobo (Matopos) i najpiękniejsze tam zachody słońca. Niezwykły urok tych "rozsypanych" skał tkwi w ich owalnym kształcie i w kompozycjach jakie tworzą, a przy tym z odrobiną wyobraźni można zobaczyć w nich wszystko. Zimababwe to jeszcze inne piękne miejsca. Nie wszystko widziałam, ale wiele zobaczyłam. Moje Zimbabwe to przede wszystkim ludzie i odmienne, niezapomniane chwile mojego życia, to sytuacje.

Misjonarzom z Nkety dziękuje za gościnę.

   
   Granitowe góry Matopos. Z prawej widać kamienna fokę.  W każdym razie ja widziałam i wciąż widzę.
    Włosy w Matopos, nie moje, chodzi, o włosy natury. Fajnie wyglądała ta trawa!
    Zachód słońca w Matopos. Moje mile wspomnienie.
 
  Odrestaurowane ruiny Khami.
  Do Zimababwe przyjechałam Zimą.
   Czy to widać?
  A Tu? Chyba jeszcze bardziej? To naprawdę jest Afryka i najzimniejszy w Zimbabwe dzień roku 2004. Brrrr......
    A tak się śmieją dzieci na ulicy, tuz przy parafii św. Rodziny.

 

  A to wyglupianki przy plebani. Rafał rozśmieszał mnie i radosne dzieci z Nkety.
  W czasie Mszy w Afryce jest naprawdę wyjątkowo, a jak jest się takim ślicznym maleństwem, to można nawet ssać sobie soczek z pomarańczy.
  Lubię to zdjęcie i te dzieci. Często je widywałam, a ich dom z blachy jest za starym Kościołem św. Martina de Porres. Ciekawe czy mieszkają tam jeszcze i jaki jest ich los?
  W tych garnkach gotuje się krowa, będzie piknik na otwarcie nowego Kościoła, a po krowę jechałam ze Zbyszkiem na wieś w pewna zimną afrykańską środę.
   Na Mszy w czasie otwarcia nowego Kościoła św. Martina the Porres. To była najdłuższa w moim życiu Msza św. Najdłuższa i najbardziej rozśpiewana i roztańczona.
   Na kolanach Zuzia i dwa wesołe szkraby.
 
  A to kolor afrykańskiej ziemi. Ochra żelazista. Kolor i tło dla tych wesołych dzieci.
  Taczka po wodę do kranu przy Kościele.
`

<<strona główna<<

<<do galerii Zimbabwe<<

 

 

 

 Noszenie wody, to jedno z głównych zajęć dzieci w Afryce, a jak słusznie zauważył  Ryszard Kapuścinski kanister zrewolucjonizował Afrykę.