29 grudnia 2006 r.

_____________________

Droga do Palmerinhas

 
                                                                                                    Rozlewisko przy Atlantyku
 
...::: Rano pojechalismy na Palmerinhas. Mielismy zabrac Wlochow, ale przyszli powiedziec, ze maja problemy z zoladkiem. Wczoraj byli na Mosulu, a po Mosulu przewaznie boli brzuch. Na Palmerinhas czekali na nas dwaj mlodzi Dunczycy i suka, przybleda. Jadla wszystko co sie jej dalo. Zastanawialam sie tylko co pije to biedne zwierze, na tym odludziu pozbawionym wszelkich kałuż. Juz nie glaskalismy jej patykiem, jak czynilismy to pierwsze dni w Angoli z pierwszymi napotkanymi psami. Teraz karmilismy przyblede z reki. Dzisiejszy dzien chcielismy spedzic z Miglem i Nilsem. Za kilka dni opuszczaja Angole na zawsze. Szkoda,  zaprzyjaznilismy sie z nimi, szczegolnie chlopcy.
 
                                                                                 Wioska na poludnie od Luandy
 
Lubie jezdzic na poludnie. Po drodze mozna podziwiac malownicze krajobrazy i obserwowac kawalki afrykanskiego zycia.
 
                                  Krajobraz w drodze na plaze
 
                                                                         
                                                                                                           Domek na wzniesieniu
<<wstecz  dalej>>>