29 grudnia 2006 r.

_____________________

Palmerinhas                             

                        

                                              Czekajac na fale

Palmerinhas to oddalone o kilkadziesiat kilometrow od Luandy miejsce z przepiekna dzika plaza. Tu mozna spokojnie sie kapac i miec pewnosc ze woda jest czysta, nie skazona odpadami czy sciekami Luandy. Niestety, a nawet "stety" dla niektorych Atlantyk w tym miejscu jest niemal wsciekly. Mimo, ze nie ma mowy o plywaniu, to i tak pelno frajdy... Fale poniewieraja kazdym, kto tylko dotknie stopa wody. Sama tego doswiadczylam.

                                                                     Sponiewierany falami

                                                 

                                                                          ale szczesliwy:-)

Do domu wracalismy spaleni sloncem, choc i tak caly czas ukrywalismy sie w cieniu. Tu nie tylko Atlantyk, jak wsciekly jest, tu slonce jest tak gorace, jak rozzarzone  wegle. Popazylam stopy na piasku. Fajnie jest w koncu grudnia popazyc stopy na piasku....

Wracalismy "kola 4 na 4" chwilami, bo droga przygoda.... a potem przygladalam sie Luandzie....

<<<wstecz   dalej>>