Namibia cd.

______________

San People znaczy wolny

                           

                       Koraliki....

Dzieciece igraszki

Do wioski nie moglismy pojechac sami. Bo przejechawszy kilkadziesiat kilometrow szrutowej drogi trzeba bylo w nieoznaczonym miejscu skrecic w busz. Dalej droga przez piach. Bez napedu na 4 kola i umiejetnosci radzenia sobie w  ekstremalnyvh warunkach drogowych bylismy bez szans. Poza tym nasz kierowca okazal sie wielkim przyjacielem Buszmenow, ucieszyli sie na jego widok, wiec juz sam poczatek byl dla nas latwy.

Jestem pelna podziwu dla bialych Namibijczykow za szacunek jakim daza rdzennych mieszkancow. Za serdecznosc jaka okazuja im na kazdym kroku.

San People

Kilka godzin w buszu, kilka godzin z tymi ludzmi. Nie moglismy sie nadziwic, ze tak dobrze sie czujemy, ze tak goscinnie. A oni jakby nie przejmowali sie nasza obecnoscia. Mamy karmily dzieci, dzieci poplakiwaly, albo sie bawily. Dorosli palili fajke. Jedna wszyscy.

Kiedy poszlismy na spacer do buszu jeden z San zaczal rozpalac ogien. Patyczek sie zlamal. Powiedzielismy, zeby dal spokoj, moze nie trzeba ognia (goraco bylo jak w piekarniku). A on, ze musi, bo wszyscy musza zapalic. I zaraz uniosla sie wielka chmura dymu za fajki.

       

Palenie faki nalezy do jednych z najwiekszych przyjemnosci doroslych mieszkancow wioski

Wsrod mieszkancow wioski byl tylko jeden czlowiek, ktory znal angielski( jezyk urzedowy w Namibii, poza nim istnieje kilkanascie jezykow plemiennych). Reszta mowila w swym niesamowitym klaskajacym jezyku. Z trudem powtarzalismy ich imiona, o zapomietaniu nie bylo mowy.

 
 

 

 

Sliczne dzieci, o delikatnym, kruchym cialku, tak delikatnym jak zdzblo trawy...

    

     Dzieci z radoscia przegladaly ze mna zdjecia

             

 

             Rozpalic ogien

<<< WSTECZ DALEJ>>

                                              

Ci skromni ludzie zyja w takim spokoju i tak prosto, ze az nieprawdopodobne, ze mozna tak zyc.