Namibia cd.

____________

Wszystko bylo piekne procz jednej chwili....

  Kiedy wychodzilismy z wioski, w drodze do samochodu  oczom naszym ukazal sie sklep    ( nie bylo go wczesnie). Na patykach, kolkach i koleczkach wisialy ozdoby, bransolety, wisiorki, koraliki, luki a nawet rzezby.

                 

Weszlismy i zaczelam podziwiac cudenka. Wszystko tak naturalne jak Ci, ktorzy to wykonali... Koraliki z nasion laczone nicmi uzyskanymi z wlokien roslin, bransolety laczone skora, kawalki drewna farbowane naturalnym barwnikiem uzyskanym z wyciagu drzew.

Kiedy my ogladalismy i wybieralismy, cala wioska  w tym czasie siedziala w calkowitej ciszy i skupieniu. Wpatrywali sie w nas. Zapytalam wtedy "Boze, dlaczego oni tak siedza i patrza na nas?" (Alez bylam tempa).

                 

Wybralismy dwa wisiorki i bransolete. (Oksanko, Filipek wybral dla Ciebie wisiorek )

                 

Pdeszlismy do lady (lada na zdjeciu i kasjer) i zaplacilismy za zakup.

Wyszlismy ze sklepiku, a wtedy stala sie rzecz straszna.

Wszyscy wstali, weszli do sklepiku i zaczeli zdejmowc z patykow, patyczkow wszystkie ozdoby i koraliki, ktorych nie kupilismy. A bylo ich setki (tych co nie kupilismy oczywiscie). Kazdy zabieral swoje....

                

To byl bardzo smutny widok. Urzadzili dla nas sklepik, tuz za wioska, a potem siedzieli wpatrzeni w nas, bo kazdy liczyl na to, ze wybiore jego "towar". Taka loteria. Bylo tego tyle, a ja wybralam tylko 3 rzeczy.

Plakac mi sie zachcialo. W takiej samej ciszy, jak przed chwila zdejmowali rzeczy i odchodzili.

Kto by szczesliwcem, komu udalo sie sprzedac koraliki?

Nie wiem. Nasz kierowca powiedzial " To nic, nie przejmujcie sie , nie jest im przykro."

Nam bylo. Moglam tylko liczyc na to, ze Ten, ktory tak dobrze zna tych ludzie, nie mylil sie.

Niesprzedane ozdoby musza poczekac, az przyjedzie "hurtownik" i kupi od nich to, co tak misternie wykonywali przez wiele dlugich godzin i dni.

Dowiedzielismy sie potem, ze wlasciciel sprzedanego towaru dzieli sie czescia pieniedzy z reszta wioski.

Tylko czym tu sie dzielic?

Gdybym wiedziala, gdybym miala wiecej pieniedzy (Kto bierze pieniadze do buszu?) wykupilabym polowe sklepu, a potem sprzedwala Wam wszystkim, bez zysku:-)

Dzis, jedna z bransolet zdobi  mi kostke prawej nogi. Jest tak prosta. Zapinana na guzik ze skorupy jaja strusia, laczona kawalkiem skory.

Filip nosi swoja na rece ( ja juz na rekach nie mam miejca:-))

Tuz przed samochodem jedna z kobiet przyniosla  mi i dala na pozegnanie jedna ze swoich branzolet. Ale mi bylo lyso, ale bylam szczesliwa zarazem. Oddalismy wszstkie zaskorniaki jakie mielismy..

To wszystko za malo.... za tak wiele

          

  Mieszkancom wioski JG/HOASI   Dziekuje za wszysko

                                        

                                  

<<wstecz  dalej>>