12 lutego 2007 r.

_________________

To zdjecie z dzis. Setinio juz chodzi. Dostal od mamy sandaly, a skarpety sa z Polski:-)
A gatki w pieski jednak najlepsze:-)
.::: Jedna z czytelniczek poprosila mnie zeby napisac co slychac u Setinia.
 
Setinia odwiedzamy czesto, a czasem tylko przejezdzamy ulica przy ktorej siedzi i wtedy spogladam co robi. ...
 
W sobote rano jadac na zakupy zajechalismy do niego.
Ruch przy drodze okropny, a Setinio na czworaka tuz przy samej jezdni sie placze (ta jezdnia jest nieokreslona, jest wlasciwie na calej szerokosci drogi, troche niebezpiecznie jest). Wyskoczylam z auta na chwile, ide, a Setinio czlapie do mnie na czworkach. Brudny jak swieta ziemia. Caly. Nogi czarne i czerwone, tak jak ta ziemia tu, usmarkany, buzia w piasku, raczki i wlosy. Takie male prosiatko doslownie. Gatki w pieski zlane oczywiscie i do tego brudne. Pogladzilam go tylko po wlosach, bo na rece sie nie dalo brudasa wziac, zwlaszcza ze wybieralam sie w dalsza podroz.
Po kilku godzinach wracalismy ta sama ulica. Kupilam mu pampersiaki, przecier owocowy dla malych dzieci i herbatniczki. Wczesniej zastanawialam sie czy dzieciak cos je poza mlekiem mamy i czy mama go poi i ciekawe czym? Duzy chlopak z niego juz.
Chcialam mu kupic taki specjalny dla maluchow kubeczek z dziubkiem, zeby sam sie poil (z butelki ze smoczkiem nie umie) bo kiedys widzialam w sklepie, ale Setinio byl wtedy jeszcze za maly. Teraz  Setinio urosl, to kubaczkow nie ma.
 
Zajechalismy do malca zeby zaniesc papmpersiaki i reszte. Wysiadam z auta, a tu taka odmiana. Setiniowa mama trzyma go na kolanach i poi woda z litrowej butelki po wodzie mineralne, a Setinio czysciutki jak serek (tak zawsze mowila moja mama, jak dziecko bylo czyste). Siedzi pogodny, przebrany.
Potem stwierdzilismy, ze mama zapewne wymyla go w polowie butelki wody, a druga miala dla siebie i niego do pojenia.
Setiniowa mama dba o malca na tyle, ile moze dbac afrykanska, biedna kobieta, ktora  spedza caly dzien z dzieckiem pod drzewem.
 
Juz od dawna zastanawialam sie zeby wziac kiedys Setinia do mnie do domu, do Mandarinias (to niedaleko od ulicy, przy ktorej siedzi z mama). Wykapac go w wannie, nakarmic papka dla dzieci, napoic i zabrac na basen do brodzika dla dzieci, ale by sie malec potaplal w wodzie. Ale Setinio byl jeszcze za malutki, przyzwyczajony do maminej piersi moglby odczuc brak jej obecnosci. Czym bym go uspokoila gdyby zaplakal?
Tak wiec czekam, az Setinio podrosnie, a potem spytam jego mame czy moge zabrac go na godzinke, dwie do domu, na basen.
Ciekawe czy mi zaufa? Dlugo sie juz znamy:-)
Tak u Setinia bylo w sobote, a dzis...
 
<<<wstecz  dalej>>>