30 marca 2007 r.
________________
 
San People z Angoli
Potomkowie pierwszych mieszkancow Afryki. Prawdopodobnie pierwszych mieszkancow Ziemi. Teraz walcza o przetrwanie. Odepchnieci od cywilizacji, pozbawieni wszelkich praw. W Angoli ich sytuacja jest wyjatkowo trudna.
San People/ Buszmeni / Najstarsze plemie Afryki.

Nie mialam bladego pojecia, ze San People /Buszmeni/ zyja tez w Angoli. Az do wczoraj.

W sumie to nie powinnam sie dziwic. Wiekszosc plemion etnicznych nie uznaje granic terytorialnych panstw i tak np. plemie Ovahimba w malej czesci zamieszkuje rowniez Angole, poniewaz w gorach przechodza przez granice i stawiaja domy tam, gdzie jest akurat woda, tam gdzie im wygodnie.

I tak Buszmeni, pierwsze ludy Afryki, obecnie zamieszkujacy głownie Kalahari w Botswanie i Namibii stanowia spora grupe plemienna w Angoli.

Wczoraj wieczorem w Klubie Viking w Laundzie odbyl sie pokaz filmu o San People w Angoli wlasnie. Mlody Namibijczyk na stale mieszkajacy w Londynie nakrecil ow film  w ramach projektu pomocy Buszmenom w Angoli.

Angola to biedny kraj. Juz w samej stolicy miliony zyja niegodnie, a dopiero pomyslec co dzieje sie na prowincji, gdzie nie ma wlasciwie dojazdu.

Buszmeni w Angoli zyja odcieci od swiata, bez dostepu do wody, edukacji, opieki medycznej, pozbawieni wszelkich praw i dyskryminowani przez inne plemiona. Wiekszosc plemion afrykanskich uwaza Buszmenow za podludzi. Podobna sytuacja jest tez zreszta w cywilizowanej i poukladanej Namibii.

Ogolnie film byl niesamowity. Na drzewach w buszu, gdzie zyja Buszmeni, przy drogach tabliczki "Uwaga miny". Biedni Buszmeni pozbawieni srodkow do zycia, bo jak polowac i tropic w zaminowanym buszu. Jak zyc z niczego? Nawet tak wytrwali i odwazni tropiciele i mysliwi w  zetknieciu nastepstwami wojny sa bezradni. Film po raz kolejny uswiadomil, ze Angola to ocean potrzeb. Nie moglam sie powstrzymac i oczywiscie musialam sie wypowiedziec w zywej dyskusji.

Do domu wrocilam przed polnoca. Zerwala sie taka burza, ulewa i wichura, ze malo nie zerwalo dachow w Mangarinias. Nie moglam spac w nocy. Myslalam, jak czuja sie Luandyjczycy w swoich domach bez drzwi i okien, raczej najprawdopodobniej w tym momencie bez dachow.

Ostatnio w angolskiej telewizji pokazywali jakies mieszkanie.

Kobieta stala w wodzie po kolana, obok stalo blaszane lozko, na ktorym ktos lezal, wszystko w domu plywalo. Taki zatopiony dom. Takich tu tysiace.

<<<wstecz   dalej>>>