8 i 9 kwietnia 2007 r.
__________________
 
Wielkanoc i przygoda z Puchem
 
 
 
Nasz afrykanski kot o polskim imieniu Puszek, ktore wcale do niego nie pasuje, bo pyszczek ma niepuchaty i calkiem podobny do pyszczka swego brata Parchatego, stracil swoje kolejne zycie, czyli drugie, a moze nawet trzecie z siedmiu mu danych. Co za kocior z niego? W porownaniu do afrykanskich kotow jego zywot tu jest niemal krolewski, a ten wciaz cos swiruje i igra z losem.
Suma sumarum napedzil nam nielada strachu, tak ze rano w niedziele miast swietowac moja rodzina siedziala na pogotowiu weterynaryjnym prawie pewna, ze kot zostanie uspiony.
Oczywiscie mielismy swietne nastroje, bo Puchu jest prawdziwa maskotka naszego domu w Afryce. Posiada bowiem wszystkie cechy swoich afrykanskich krewniakow lwow i gepardow polaczone z cechami delikatnego kocia. Szkoda wiec nam go bylo bardzo.
 
Koniec koncow kolejny raz uszedl z zyciem i tak to moja cala rodzina na swiatecznym sniadaniu w Ambasadzie RP pojawila sie z ledwostajacym na nogach kotem (prosto z pogotowia).
 
 
Puszek
 
Swietowanie bylo wspaniale, slowianskie. Takie zdjednoczone sily kilku slowianskich narodow. Przy stole bylo przezabawnie kiedy w trakcie rozmowy komunikowalismy sie kazdy swoim jezykiem. Slychac wiec bylo jezyk polski, rosyjski, czeski, a jak cos nie szlo to podpierano sie angielskim i portugalskim.
 
Co chwile w ogrodzie trzeba bylo dogladac kota, bo bedac na srodkach uspakajajacych zdazyl wpasc do pustego basenu.  Potem musialo nastapic  wniesienie Pucha do salonu, bo na dworze byl taki upal, ze nawet w cieniu zwierzak wygladal jakby dogorywal.
 
Kiedy wrocilismy do Mangarinias  przy basenie zastalismy wielkie swietowanie mieszkancow kompandu.
Kapiele wodne i sloneczne, wszyscy w bikini biegali, popijali piwko....
A my z Ambasady wrocilismy i swietowalismy po Polsku, czyli objedlismy sie swiatecznie.
 
A dzis byla rewizyta i swietowalismy u nas. Troche po Polsku, ale i troche inaczej tez bylo, po afrykansku.
Dla Angolczykow dzis byl normalny dzien pracy. A dla nas swiato, bo wszystko jest prawie tak jak w Polsce. "Prawie" czyni roznice:-)
 
                                 
                                            Tecza nad Mangarinias.
 
<<wstecz   delej>>