27 kwietnia 2007 r. Zimbabwe
________________________
 
Powrot z Afryki do Afryki, czyli podroz po Czarnym Ladzie to zawsze chwila refleksji nad soba, nad zyciem, nad swiatem, nad jego roznorodnoscia i odmiennoscia.
Moja trzecia podroz do Zimbabwe to swego rodzaju pielgrzymka, ktora pozwolila mi spojrzec na ten kraj i ludzi inaczej, pelniej, jasniej...  Zawsze jest tak, ze kiedy przyjedzie sie pierwszy raz, to nie jest sie w stanie zobaczyc wszystkiego, przezyc, poczuc i zrozumiec... zwlaszcza jak nie zawsze okolicznosci sprzyjaja.
 
Zimbabwe to calkiem inny kraj niz Angola. W zasadzie niewiele jest podobienstw. Nawet klimat jest calkiem inny. A ludzie tu pogodni i usmiechnieci, choc z dnia na dzien ich warunki zycia zmieniaja sie na gorsze. W kraju rzadzonym przez dyktatora ludzie nadal zachowuja radosc zycia. Oby jak najdluzej...
Zimbabwe to piekny, zielony kraj skapany w sloncu. Kraj, w ktorym mozna roztapiac sie z goraca, ale i poczuc niemal zimowy chlod.
Wciaz mozna cieszyc sie turystka, na miare Afryki. Tzn. przyzwyczaic sie i mieszkac z pajakami, mrowkami, swierszczami, chowac jedzenie przed malpami, ktore nieproszone wchodza do kuchni i czestuja sie bez pozwolenia. Znosic inne niedogodnosci w zamian za radosc obcowania z natura, za cisze, spokoj, za usmiech jej rdzennych mieszkancow.
 
Zimbabwe wciaz zacheca calym soba.
Rezerwat Hwange, Wodospady Wiktorii, Great Zimbabwy, gory Matopos, gory Nyanga, niezapomniane chwile spedzone z lwami w Gweru, a w tym wszystkim prostotota zycia zwyczajnych ludzi...
Moje Zimbabwe 2007'
Wspaniale, niezapomniane chwile, nowe i stare spotkania pelne refleksji. Dziekuje Wszystkim, ktorych spotkalam, za serdecznosc i goscine. W zamian mam moje dobre mysli, mile wspomnienia, troche zdjec....
 
<< wstecz   dalej>>