10 maja 2007r.
________________________

Tu mozna poznac czlowieka naprawde

 
"Nie zal Ci wyjezdzac"? pyta mnie wielu.
 
W zyciu kazdego czlowieka jest sa takie momenty, ze trzeba sie pozegnac.
Mowi sie wtedy do widzenie, do zobaczenia, albo po prostu zegnaj.
Chyba najsmutniejsze, jest to ostanie slowo.
Nie niesie bowiem zadnej nadziei na kolejne witaj.
 
Juz za kilka dni powiem do widzenia.
Nie zegnam sie z Afryka. Taka mam nadzieje.
Opuszczam juz tylko moj dom w Angoli. Wracam tam gdzie jest miejsce dla kazdego Polaka.
Wracam do ojczyzny, do Polski.
Wszystko co tu przezylam wyrylo sie na mej duszy i w mej pamieci jak na skale.
Jedno mniej, inne bardziej.
Afryka wrosla we mnie, stala sie czescia mego istnienie na Ziem.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Moja przygoda z Afryka to nie tylko podroznicze uniesienia, przede wszystkim nie to.
Moja Afryka to ludzie. Wszyscy ludzie zwiazani z tym kontynentem,
wszyscy Ci ktorych poznalam w Afryce i przez Afryke.
I Czarni i Biali. Moglaby otworzyc tu ogromna liste wszystkich wspanialych,
ktorzy mnie zachwycili samymi soba i tym co robia,
ale byli i tacy, ktorzy zawiedli, rozczarowali.
Ale tak jest w zyciu.
Jeden z moich przyjaciol stad powiedzial kiedys "Nie ufaj tak od razu wszystkim."
Odpowiedzialam "Dobrze, sprobuje":-)
Powiedzial tez "Nie wszyscy musza cie lubic i ty nie musisz, bo bedziesz nieszczesliwa jesli bedziesz tego pragnac"
Madre i prawdziwe slowa od madrego czlowieka.
Niedlugo wyjezdzam stad.
Jeszcze tylko kilka dni.
Czas pozegnac Setinia, Dune, Manuela Antonia, "chlopca ulicy" spod jednego z marketow, ktorego
karmilam i poilam za kazdym razem, kiedy robilam zakupy, a ktorego nigdy nie spytalam o imie, sama nie wiem dlaczego.
Czas pozegnac kobiete, ktora przez caly czas kiedy tu mieszkalam siedziala zawsze w tym samym miejscu,
przy jednym ze sklepow, do ktorego chodzilam i ktorej nigdy nic nie dalam i nigdy nic od niej nie kupilam,
bo sprzedawala rzeczy, ktorych my biali tu nie jemy. A jednak zawsze usmiechala sie do mnie przyjaznie.
 
Czas pozegnac kobiety handlujace suszonymi rybami, ktore za kazdym razem kiedy wyjezdzalam z bramy Mandarinias machaly do mnie przyjaznie i wolaly Amiga.
czas pozegnac wszystkich Bialych, ktorych los rzucil tu do Angoli.
 
W moim kraju jest inaczej.
Ale to moj kraj.
Trzeba wyjezdzac. Niektorzy moi Biali przyjaciele mowia, ze bedzie im zal, kiedy wyjade.
Ale nie bedzie, bo niektorzy zyja tu juz po kilkanascie lat i przywykli do powitan i pozegnan.
Inni sami ciagle sie tulaja po Afryce, po swiecie, wiec tez sie zegnaja czesto i tez kiedys stad wyjada.
Tak tu jest.
Nie wolno sie przywiazywac do nikogo i niczego.
Tu jest taki swiat,  gdzie przedmioty codzienne to tylko przedmioty uzytkowe bez innego, wiekszego znaczenia.
Kanapa jest do siedzenia, a nie do podziwiania. Kubek do picia, zaslona do zaslaniania okna przed sloncem.
Tu ze zdziwieniem stwierdza sie, ze tak niewiele do zycia potrzeba, ze bez tylu rzeczy mozna sie obyc.
A czlowiek?
Tu mozna poznac czlowieka naprawde.
Tu sie jest z kims, a jakby sie nie bylo, tu jest sie jakby sie nic nie znaczylo a sie znaczy.
Tu sie jest kims bardzo waznym, a jakby sie nim nie bylo, tu sie nie ma oczekiwan, a one spelniaja sie,
tak jakby wczesniej byly.
Tu jest swiat ludzi, ktorzy niczego sobie nie zazdroszcza, bo czego tu zazdroscic, kiedy nic nikomu nie jest potrzebne.
A cos do jedzenia i picia zawsze sie znajdzie.
Tu sie chce tylko byc, zyc, przezyc, pobyc z kims, tu sie dostaje czlowieka z jego najlepszymi cechami.
Tych zlych raczej nie widac.
Bo tu kazdy chce tego samego, bo tu kazdy bialy, gdyby nie byl choc troche z drugim bialym, bylby sam.
Caly i w srodku i na zewnatrz.
Wiec cieszymy sie tu wszyscy soba, kazdym nowym, ktorego witamy i tym ktorego zegnamy, zawsze radosnie, bo zawsze pozostawia sie tu po sobie dobre wrazenie.
Czyz to nie jest piekne wlasnie.
Ale to jest inne zycie, zycie tulacze.
Ono ma zawsze jakies zalety, ale ma i wady.
 
W Afryce poznaje sie Afryke i samego siebie.
Tu mozna ze zdumieniem odkryc, jak sie jest twardym kiedy trzeba, jak bardzo jest sie slabym chwilami, jak jest sie ulomnym wobec wielkosci Istnienia.
Tu mozna  wejsc w siebie samego, "Poznac siebie przez Afryke".
Zycze tago kazdemu, kto chcialby....
Kazdemu kto marzy o Afryce. Zycze Afryki prawdziwej...tak jaka ona jest naprawde.
 
Nie wiem na ile Afryka przydac sie moze w calkim innym swiecie, jakim jest wlasna ojczyzna.
Opowiadala mi Polka stad, ze jak byla w Polsce, to tak sie dziwila ze ludzie warcza na siebie i sie denerwuja w byle sytuacj, ze ktos do niej o cos z buzia sie rzucil, przy jakims okienku, czy kasie, a ona sie tak zdziwila i tak lagodnie sie odezwala... A Ona/Ona z okienka tez zdiwiona/y. A co to? A jak to? Tak spokojnie? Nie odszczekac?
A po co?
Ale na ile to wystrczy? Na ile starczy tej baterii naladowanej sloncem i doswiadczeniem tego Kontynentu?
                                                                             
<-wstecz  dalej>