11 maja 2007r.
_____________________
Zakochani w lecie, zakochani w Atlantyku
Zakochani w Afryce...
 
 

I jak tu sie cieszyc, ze wyjezdza sie ze swiata, w ktorym trwa wieczne lato. Ze rzut kamieniem jest do przepieknych dzikich plaz Atlantyku. A dojechac tam to nie mijac piekne kurorty, tylko te wioski z trzciny i lodzie kolorowe i tych wszystkich ludzi , ktorzy zyja tak, ze w niejednej europejskiej glowie zmiescic sie to nie da. I ten spokoj poranka...

A jak juz jest sie na takiej plazy, to nie ma nic tylko piach i woda i dzieci kilkoro z wioski co czekaja, zeby dac im cos jesc, a jak sie im da, to one ida , a potem na koniec znowu przychodza i znowu cos dostana. I jak widzisz, jak bardzo moze smakowac kromka z maslem, i jak widzisz te oczy co patrza na Twoje rece i nie mowia nic, tylko ciagle patrza.

A ty juz wiesz, co musisz zrobic.

Kazdy by to zrobil.

Tak tu jest, tak pieknie  inaczej. Tak inaczej pieknie.

         
Wracajac z plazy po drodze widzi sie takie domy. To cale gospodarstwo. Tu jest tylko to co potrzeba. To jest czyjs dom.

Zapomina sie wtedy o smieciach Luandy, bo mysli sie tylko tak, ze tam za plecami, kilka kilometrow dalej jest 4 milony ludzi, bez pradu i wody i kanalizacji i smietnika, wiec czemu sie tu dziwic.

Chlopcy moi w szkole angolskiej tak fajnie sie czuja. Nie wiem czego sie nauczyli. Na pewno mowic po portugalsku i rozumiec innego czlowieka. Nie wiem na ile im to wystarczy w dalszej edukacji w Ojczyznie.

W calej szkole tylko oni dwaj biali. Maja tylu kolegow. Ci  czesto opowiadaja rozne fajne historie.

Np. kolega Kacpra ma 18 lat i ma juz 4 letniego syna.  Tu wielu chlopcow ma dzieci z dziewczynkami. Tu jest tyle dzieci. Biegaja boso po ulicach i nikt ich nie pilnuje, a one nie wpadaja pod samochod. Maja swoich Aniolow Strozow.

Dzis Kacper powiedzial, ze ma najwiekszy nos w szkole. To zauwazyli jego angolscy koledzy. Kacper mysle, ma bardzo maly nosek, ale oni maja jeszcze mniejsze, plaskie. I tak sie sobie przygladaja i tak sie poznaja. Ta szkola to bardzo wartosciowe miejsce. Nauczyciele potwornie spozniaja sie na lekcie, tak po afrykansku, ale jak mowia Lucjan "Wygladaja jakby bardzo lubili swoja prace". To mlodzi ludzie, usmiechnieci, rozswietleni. Mlodziez bardzo wesola, lubi zarty, dziewczeta piekne, zadbane, choc wiele z nich wode musi nosic ze studni. Wielki szacunek wzajemny. Juz o tym pisalam. Tu nikt nikogo nie poniza, nie ubliza, nie uwlacza, nikt z nikogo sie nie nabija. To bardzo rozni te szkole od szkoly polskiej. Czy kiedys nasze kochane, polskie dzieci znow beda mialy szacunek dla nauczyciela, doroslego i samych siebie?

Trudno bedzie sie przyzwyczaic do punktualnoisci, do znudzonych czasem nauczycieli, do zlosliwych kolegow, do szpanu i zgrywu.

Czasem mysle o moich uczniach, ktorzy na mnie czekaja. Oni jeszce tacy mali i czysci. Juz ostatnio jak bylam w Polsce powiedzialam, ze kiedy wroce do nich, to nie bedziemy robic nic, tylko rozmawiac ze soba, usmiechac sie, bawic...  czasem cos sie pouczymy. Bedziemy tak spokojni jak Afrykanie (mam nadzieje ze nie czyta tego moja Pani Dyrektor). Tak bedzie, caly internetowy swiat mi swiadkiem.

Afryka uczy jak przygarnac czlowieka... Afryka uczy samych siebie i to jest niezla szkola ...

Dzis spotkalam Setiniowa mame. Setinio, rojber jeden, nie siedzi juz z nia na ulicy, bo swiata nazbyt ciekawy i wylazlby na droge. Ale umowialm sie z nia, ze zabieram malego w poniedzialek  na basen, z starsza siostra. A tu przed chwila ktos wsunal list pod drzwi, ze w poniedzialek wielka dezynfekcja w Mangarinias.

Jezu, jak tu jest super. Dezynfekcja bedzie trwala od rana do wieczora. Wszedzie, na basenie i w domach.

Bo to jest tak, jak czasem myslisz, ze zyjesz normalnie, jak wszedzie, to wtedy Ci przypomna , ze jestes w Afryce, w Angoli, w Luandzie, ze trzeba wybic zarazki, bakterie i robaki (karaluchow mi nie zal bo sa wielkie jak wielkie  agrafki)

Trzeba zniszczyc zarazki, bo znowu w miescie cholera. A na lisciach salaty tyfus. Przestalam kupowac salate. Prawie nie jemy warzyw, bo nie ma to raz, a jak sa to tylko na ulicy,  a na ulicy potwornie smierdzi i jest pelno zarazkow. No i jest ta cholera, ale inna, nie ta z polskiego jezyka, nie jasna cholera, tylko ta prawdziwa.

To jest moja Afryka wlasnie.

<-wstecz   dalej->