14 maja 2007r.
   _____________________
 
 
   "ja równiez mówie jej DO WIDZENIA;-]"
 
 
   
fot. D. Łajło. Dzikie kaczki nad Atlantykiem

Rozpoczelam dlugi proces mowienia "Do widzenia". Przy basenie zorganizowalismy mile przyjecie dla wszystkich z Crown. Bylismy jeszcze na kilku spotkaniach ze znajomymi. Przed nami jeszcze kolacja w ambasadzie Czech, kolacja u Juli i Philipa, potem jeszcze wspolny, kolejny juz wyjazd za miasto w towarzystwie Slowian. Musze tez pozegnac Celeste, moja angolska kolezanke, a chlopcy kolegow i nauczycieli w szkole.

Jakos dziwnie jest kiedy mowie, ze do Angoli juz raczej nie przyjade. Wszyscy mowia " No co Ty, jak to?". W sumie to kazdy wie, jak tu jest i ze tak, jak jest tak musi byc. Do mnie samej do konca jeszcze nie dociera. Tu mam naprawde drugi dom, w ktorym wszystko ma swoje miejsce. Tu krzatam sie, gotuje itd. Tu poznalam tylu ludzi.

Zostawie Pucha, mojego angolskiego, zwariowanego kota. Poki co do konca kontraktu bedzie z Mirkiem, a potem niewiadomo.

W czerwcu wyjezdza tez Philipe. On tez ma tu kota, kota o imieniu Roser. Uratowal kiedys temu kotu zycie wyjmujac go z rynsztoka. Zartuje i mowi czasem, ze Roser jest jego synem:-). Nie wie co z nim zrobi, poniewaz do Australi nie mozna wwozic zwierzat z Angoli, nawet przez kwarantanne.

Ma juz pomysl pewien. Ze najpierw wywiezie kota do Toma do RPA, a potem po kilku miesiacach bedzie mogl sprowadzic kota do Australii.

Pewno nie jednego zdziwi, ze mozna przejmowac sie jakims tam afrykanskim kotem, ale to wszystko to sa "male zycia" ludzi i zwierzat tu. Ludzi, ktorzy spedzili tu kawalek zycia.

Za kilka miesiecy wyjezdza tez Julie z Nowej Zelandii.

Tylu wiec mowi do widzenia.

A dzis moja uczennica Karolinka przyslala mi list.

Dzien dobry pani Dorotko!!

Czytałam wlasnie Pani pamietnik i dowiedziałam
sie ze juz za kilka dni  wyjezdza Pani z Afryki i przyjezdza do Polski.
Pani słowa na stronie są bardzo mądre. Po przeczytaniu ich jeszcze
bardziej zrozumiałam, jaka jest Afryka i ile ona dla Pani znaczy.
Jeszcze dotychczas czekałam na Pania i pytałam, kiedy Pani przyjedzie
do Rzepina, kiedy Pani wróci... Teraz równiez oczekuje Pani powrotu ale
poczułam, ze jest Pani przykro i mnie takze, ze Pani wyjezdza z Afryki.
Jest mi przykro gdyz nie bede juz miala tej uciechy z zobaczenia Setinio i
innych słodkich Murzynków. Pozostana mi tylko te  dni które juz
widziałam, przeczytałam. Przyzwyczaiłam sie juz do Afryki ...
Przezywałam duchowo wraz z Pania przezywam wszystkie Pani przygody ... teraz to
juz sie niestety niedługo skonczy. Pani bedzie w Rzepinie, w szkole ale
nie bedzie juz Afryki. Jednak jak Pani napisała nie mozna sie
przywiązywac do Afryki, wiec ja równiez mówie jej DO WIDZENIA;-]

                                                                Pozdrawiam   Karolinka

 

<<- wstecz  dalej-->