15 maja 2007r.
    _____________________

    Setinio w Mandarinias

 
                             
                 
 
                                                Setinio w moim domu w Mandarinias.

Kiedy przyszlam do setiniowej mamy malec spal slodko. Mama jednak bez slowa zaczela go ubierac. Ubrala mu pampersiaka, koszulke i gatki, ktore kiedys dostal w prezencie ode mnie. Starsza siostra Setinia, Mimi poszla z nami, zeby Setinio nie czul sie obco. Niestety Mimi miala bardzo zniszczona koszulke, cala podziurawiona. Kacper zaczal sie denerwowac, ze straznik gotow nie wposcic nas z "Czarnymi" do strzezonego i odrutowanego Mandarinias. Zwlaszcza, ze po Mimi widac bylo, ze nalezy do ubogich. Udalo sie jednak bez problemu. Ja i tak sie nie balam. Kacper wpadl na pomysl, ze powie w razie co, ze Mimi to nowa pomoc domowa. Chcialam sie puknac w czolo, ale nie moglam bo mialam Setinia na reku.

Nioslam malego przez zasmiecona ulice. Szlam z chlopcami i Mimi. Miejscowi ludzie ogladali sie za nami. Biala kobieta niesie czarne dziecko. A moje znajome sprzedajace ryby nawet nie machaly, tylko patrzyly. To ja im pomachalam, a wtedy i one pomachaly tez. Ale wciaz patrzyly z niedowierzaniem.

Zaraz po przyjsciu poprosilismy Mimi, zeby przebrala sobie koszulke. Dalam jej jedna ze swoich. Dalam jej caly worek rzeczy, ktorych nie chce zabrac do Polski. Moje koszulki, spodnice, sandaly, czesc kosmetykow. Zapakowalam odzywki dla Setinio, ciasteczka i dopiero teraz prezent od Pani Iwony z Polski. Jeszcze raz dziekuje.

                Ogromny basen byl dla malca przeogromny

Po poludniu przejezdzalismy obok setiniowej ulicy. Setiniowa mama powiedziala wtedy (Setinio spal wowczas na jej plecach) "W piatek poszukam Ci i przyniose Ci owoce" . Setiowa mama tez juz wie, ze wyjezdzam.

Setiniowa mama to bardzo dobra kobieta. Wiedzialam od pierwszej chwili, kiedy ja zobaczylam. Jej corka Mimi, jest do niej podobna, jest taka sama jak mama.

<---wstecz   dalej--->