17 maja 2007r.
_______________
 
Male i wielkie pozegnania
 
   
 
                                                                                  Polwysep Ilha. Dzieci bawiace sie na plazy
 
Niemal caly wczorajszy dzien uplynal na pozegnaniach. Najpierw poszlismy do szkoly.
 
                
                                       Ostatnie zdjecia z kolezankami i kolegami z angolskiej szkoly
 
Potem pojechalismy na Ilhe, gdzie mieszka Duna. W glowie sie nie miesci co to za miejsce i jaki jest los tego dziecka. Jedyne co mozna zrobic to nic. Dac witaminy, zabawki, to wszystko. Jak zwykle nie bylo jej mamy, ale za to bylo pelno dzieci zajmujacych sie same soba i pelno ciotek, ktore siedzialy przed domem i czesaly sobie warkoczyki. Nigdy i nigdzie w Afryce nie widzialam smutniejszego dziecka. Tak samotnego i smutnego, jak Duna. Dziewczynka nadal ma ogolona glowe, co tylko jeszcze bardziej podkresla smutek jej oczu.
 
  
Cudem wydostalismy sie z Ilhi pokonujac ogromny popoludniowy korek i zdazylismy do Ambasady Portugalii, gdzie od tygodnia w ramach Swieta Unii Europejskiej odbywa sie pokaz filmow z roznych krajow Europy zorganizowany przez Corpus Dyplomatyczny. Kilka dni temu bylismy na niemym filmie czeskim, naprawde rewelacyjnym. Wczoraj byl polski o Fryderyku Szopenie "Pragnienie milosci".
Dobrze bylo obejrzec ten film jeszcze raz i to tu, na obczyznie.
A po filmie pozegnalna kolacja w Ambasadzie Czech.
 
                     
              Rozmowy przy stole w kilku jezykach, polskim, angielskim, czeskim, rosyjskim, portugalskim. Tego naprawde przezabawnie sie slucha.
 
Robert, Ambasador Czech (najweselszy na zdjeciu) przyniosl mi 20 swoich ogromnych albumow zdjec. Te albumy to pamietnik jego zycia w Afryce.
  
                                                             
                                             Ogladam albumy ze Slawa. Slawa  zawsze mnie rozsmiesza. On zyje w Angoli juz 15 lat.
 
Wczesniej widzial moje zdjecia, chcial pokazac mi co On przezyl i widzial. Nieprawdopodobne miejsca, niezapomniane chwile, tyle krajow, tylu ludzi...
 
<---wstecz  dalej-->>