19 maja 2007r.
_______________
 
Wiersze, Afryka, fotografia...
 
 
 fot. Dorota Łajło. Wschod slonca nad Afryka. Dzis 19 maja 2007 r. godz. 6.30
 
Kiedy wczoraj odpisywalam maila do mojego znajomego, wspanialego krakowskiego pisarza, to przyszla refleksja.
Dlaczego zaczelam pisac dziennik? Dlaczego zaczelam pisac reportaze? (jesli tak moge nazwac te kilka artykulow, ktore opublikowano w gazetach i na stronach internetu)
I wtedy pomyslalam, ze chyba wszystko zaczelo sie od wierszy.
To one byly poczatkiem wszystkiego. To one staly sie przyczyna...
I jeszcze te kilka rozmow i te kilka slow krytyki (czasem dosc ostrej, ale jakze pouczajacej i wartosciowej) od autorytetow pisarstwa.
Moje pisanie, to male pisanie.
Ale z drugiej strony kiedy poskladalabym te wszystkie listy, ktore dostaje od Czytelnikow, moglabym juz ulozyc je w setki. I te wszystkie serdeczne wpisy do ksiegi gosci. I licznik, ktory przekroczyl niedawno 50 tysiecy odwiedzin na stronie.
Dziekuje.
Tak wiec "Moja Afyrka", to tez Wy Drodzy Panstwo, wszyscy Czytelnicy tej strony.
Pisze, bo czuje sie taka potrzebe, potrzebe dzielenia sie, opowiadania....
Ale z drugiej strony po co byloby pisac, gdyby nikt tego nie czytal?
To dzieki Wam Dorodzy Panstwo chcialo sie pisac, pokazc ten inny swiat, nawet jak czasem sie nie chcialo.
Strona istnieje, bo Wy jestescie...
Dziekuje za wytrwalosc i zaufanie.
 
Wiersze daly poczatek wszystkiemu, ale to Afryka stala sie inspiracja do pisania.
Kiedy tu przyjechalam, bodzce byly tak silne, ze chcialo sie to wszystko opowiedziec, pokazac swiatu.
Dlatego chwycilam za aparat (wczesniej juz byl mi bliski), dlatego patrzylam kazdego dnia oczami, sercem i obiektywem. Potrojnie, poczwornie, za siebie i za Wszystkich ciekawych swiata i refleksji nad jego niezwykloscia i roznorodnoscia.
 
Wiersze, Afryka , fotografia.
Co bylo pierwsze?
A moze na poczatku bylo calkiem cos innego ...?
 
Wrocilam z plazy i znalazlam odpowiedz na mojego maila z wczoraj:
 
"Pani Doroto, kiedy czytałem Pani zapiski z Afryki, mimowoli przychodziły mi na myśl reportaże Kapuścińskiego. Coś było w nich z klimatu i zapachu tego niezwykłego miejsca. Jaka będzie przyszłość Afryki? Czy te kraje nadal będą niszczone przez choroby, wojny, głód? Czy będzie rozwój cywilizacyjny własny, czy we wszystkim naśladowany.Gdybym się znalazł na tym kontynencie, zacząłbym od Kapuścińskiego, tego mistrza, który proponuje myślenie o świecie w ogóle od dostrzegania różnic, swoistości. Innego mistrza nie potrzeba. Serdecznie pozdrawiam. Waldek"
 
 
 
<<-wstecz  dalej->>