18 września 2007r
______________________
Damian
 
 
 
____________________________________________________________________________________________________
 
Damian @
Po ramionach przechodzą mi ciarki, gdy pisze te kilka słów.
Wpisałem w wyszukiwarkę tak dla żartu ( chyba , żeby zobaczyć jak poradzi sobie z nim Google grafika )- słowo. Od lat uważałem je za jedno z najśmieszniejszych jakie kiedykolwiek usłyszałem – KIFANGONDO) Przejeżdżałem przez to miasto prawie co dwa dni przez pół roku, podczas mojej pracy w Caxito w Angoli. Zaczynał się w nim rurociąg wody pitnej dla Luandy.. tyle wiedziałem przez 4 miesiące, potem okazało się że mieszka tam Padre J… i wszystko nabrało od razu innego koloru.
Kiedy zobaczyłem Twoje zdjęcia i przeczytałem opisy do teraz nie mogę dojść do siebie.
 
Dorota
Kifangondo....szpital, zielony rynek, Manuel Antonio, Dioniza.....
Ojciec Andrzej Misjonarz Werbista, polski szpital... dzieci chore na malarie....
 
 
 
___________________________________________________________________________________________________
Damian@
Są tak trafne, tak czyste i proste, tak prawdziwe i głębokie, że chce mi się pakować walizki i wracać. Do dzieci (byłem vice dyrektorem projektu dla dzieci ulicy w Citadella as crejancas do Caxito) do księdza Andrzeja, kochanego wrocławianina, który swoim Land Roverem zabrał nas na Święta Wielkiej Nocy do Ambriz nad oceanem!  Do tego upiornie wilgotnego raju na czerwonej ziemi.
 
Dorota
Ojciec Andrzej...
Siostra Danusia... też pracowała  z dziećmi ulicy... poznałam ją na spotkanie w Ambasadzie.....
 
Damian@
 
Nie wiem czy będziesz miała czas napisać czasem choć słówko. Mieszkam w Poznaniu. Mam dwoje dzieci (Natasza i Dominik) ze Szwajcarką, która pracowała tam ze mną i przyjechała do Polski (po Angoli jest chyba jakoś łatwiej zostać Szwajcarce w Polsce na stałe). Jeśli  będziesz miała chwilkę opowiem CI jak się tam znaleźliśmy. Mam wrażenie, że mógłbym spędzić dni na wspominaniu tego wszystkiego z Tobą. Śmialibyśmy się do łez.
 
Dorota
Odezwałam po 3 miesiące..., wstyd....nie miałam czasu...
 
Damian@
Mam wrażenie , że już wiesz jak trudno ludziom tu, wytłumaczyć pewne rzeczy nie dając, im możliwości przeżycia tego samemu. Słuchają, ale nie czują. Nie wystarczy wiedzieć, że tam jest gorąco, trzeba rozumieć dlaczego czarni mają takie szerokie nosy i im ich zazdrościć ( nasze są za wąskie do tak parnego powietrza) itd.....
Kiedy czytałem Twój opis czekania na coś, czułem się jak nowonarodzony. Tam nauczyłem się czekać do końca życia. Czekałem kiedyś na samochód, który miał po mnie przyjechać ( pilnie !!!) dosłownie 3,5 dnia. Przeszedłem wszystkie możliwe stany psychiczne, które zna dzisiejsza medycyna, ale od tego czasu, kiedy ktoś spóźnia się 3h, mam przed nim respekt
____________________________________________________________________________________________________
 
Dopiero 3 dni temu napisałam do Damiana ...
 
Dorota@
Aż mi wstyd, że dopiero odpisuje, Ale może zrozumiesz.....
.... Afryka. Angola wydaje mi się dziś tak odległa, taka jak sen, który się skończył.
Mysle, ze tak szybko znowu wróciłam do tej rzeczywistości, jakby za szybko.
Boje się, ze nie wiele we mnie zostało z tamtych chwil.
A może to wciąż jeszcze pierwszy etap po powrocie nie wiem....
Mnie się wciąż wydaje, ze ja to pisałam i żyłam tam jakby trwając w drugim, innym życiu.
Nie potrafię juz chyba pisać i mówić o Afryce.
Nie potrafię mówić o Afryce bez Afryki.......
 
Damian@
Nareszcie! Doroto.. ja nie będę zwlekał, bo znowu minie kilka miesięcy do kolejnego kontaktu.....
.................
Dorota@
..... Ja nawet nie wiem czy potrafi jeszcze rozmawiać o Afryce.
 
 
Damian@
Jeśli chodzi o Afrykę to się nie martw. Ja też już nie potrafię, wszystko zamknęło się we mnie …
Myślałem już nawet, że już na zawsze. Dopóki nie zobaczyłem Twoich zdjęć i nie przeczytałem opisów.
Zarządzam firmą, wychowuję dzieci, żyję w Tym świecie.. nie ma tu miejsca na czekanie, współczucie, jakąkolwiek refleksję.
Dlatego myślałem, że nie ma nawet co próbować wracać, rozmawiać, wspominać … wierzę jednak, że wszystko obrócone w żart czy anegdotę zaczyna żyć znowu; ma smak, kolor i zapach – dokładnie tak jak Twoje zdjęcia. Będzie mi naprawdę miło jeśli znajdziesz chwilkę, aby  się ze mną spotkać.
Jeśli nie to i tak przyjedziemy z Karin i dziećmi do Szczecina.
Zadzwonię w najbliższy czwartek.
________________________________________________________________________________________________________________
 
___________________________________________________________________________________________________
 
Cytaty pochodzą z mojej prywatnej  mailowej korespondencji z Damianem Malińskim. Na ich opublikowanie otrzymałam zgodę Damiana. Dziękuję.
To właśnie owa korespondencja skłoniła mnie do wczorajszej refleksji na temat "Co we mnie zostało z Afryki" i wniosku " Nie potrafię mówić o Afryce bez Afryki"
 
Wszystkie zdjęcia zrobiłam w jednym z ostatnich dni mego pobytu w Angoli
 
<<_____w s t e c z _______________ d a l e j______>>