8 listopada 2007 r.
_____________________
 
Bywam w Afryce na wiele innych sposobów cd.
 
  
               
Moje wspomnienie o Himba.  fot. Dorota Łajło 2003 r.
 
Praca przy zdjęciach z Afryki, z pozoru banalna, zajmuje mi sporo wolnego czasu. Bo jak tu spośród setek, a może tysięcy zdjęć przywiezionych z Afryki wybrać te kilka najważniejszych.
A jednak prawie skończyłam i jak wszystko pójdzie dobrze, to być może już  za kilka dni powstanie całkiem poważna wystawa.
 
    Żyjąc tu, moją polską codziennością, tak naprawdę ani na chwilę nie oderwałam się od Afryki.
Mogłabym tu przytoczyć na jak wiele sposobów wciąż jestem z nią związana.
Naprawdę na wiele.
 
Np. w ten najbanalniejszy sposób, czyli Np. w niedzielny poranek o 10.00  podążam z Wojciechem Cejrowskim po swoich śladach.
A konkretnie po Namibii.
Przez dwa ostatnie tygodnie było o plemieniu Himba, a ostatnio o tak bliskich memu sercu Buszmenach.
Szukałam nawet znajomych twarzy, a koleżanka powiedziała  "Wydaje mi się , że widziała kobietę, która była na twoich zdjęciach."
Ale to nie ona, ale to nie oni.
Oglądam program i przezywam na nowo.
Ostatnio Wojciech Cejrowski będąc w wiosce Buszmenów powiedział, że kultura San People/ Buszmenów/, ma szansę przetrwać jeszcze jakieś 2 lata. Straszne to, ale prawdziwe (Proszę się spieszyć kto chciałby tam być:-)
 
Przekonać się mogłam o tym będąc tam. Ci jedni z ostatnich prawdziwie wolnych ludzi zostaną siłą ucywilizowani.
Podobnie jak Himba.
 
Obecny, Czarny przywódca Namibii notabene przyjaciel Mugabego, prezydenta Zimbabwe zaplanował zbudować do spółki z Angolą temę i zalać tereny Himba a tym samym zniszczyć całą ich kulturę.
W zasadzie to kiedyś stwierdził nawet, że wstydzi się za Himba, że tak żyją, więc dobrze byłoby, żeby wreszcie się umyli i ubrali w białe koszule i krawaty.
To też jest straszne.
Jak można ubrać w białe koszule tych pięknych, wolnych ludzi i przeprać im mózg cybercywilizacją.
Oni tego nie chcą. Palą szkoły, do których kazano posyłać ich dzieci.
Proszę przypomnieć sobie jaka piękne jest to plemię. Jest na mojej  stronie, którą zrobiłam kilka lat temu, kiedy po raz pierwszy spotkałam Himba:  http://www.himba.republika.pl/ i na pierwszym zdjęciu tej tej notatki.
 
A Buszmeni? Do nich rząd to się prawie nie przyznaje.
Jako, że zamieszkują głównie Botswanie, to garstka, która jest w Namibii, wcale ich nie obchodzi.
Podpadli rządowi już dawno temu.
Jak wspominałam wcześniej,  głównie dlatego, że jako wspaniali tropiciele pomagali kiedyś białym w tropieniu właśnie.
Tak więc ci, jedni z ostatnich Nomadów od lat dają sobie radą samodzielnie, balansując pomiędzy własną kultura a kawałkami cywilizacji jaka do nich dociera.
 
A czy można coś zrobić w obronie kultury i niezależności afrykańskich plemion?
Czy powinno się coś zrobić?
 
Nie bardzo się da. To raz.
Raczej na pewno nie da się, choć już teraz znaleźli się tacy, którzy próbują wytłumaczyć namibijskiemu rządowi jak bezcennym dziedzictwem jego państwa jest kultura jego wolnych plemion. W tym plemienia Himba.
Perswazja przychodzi ze świadomej Europy.
Jaki będzie efekt?
Czas pokaże.
 
Czy się powinno coś zrobić w obronie kultury i niezależności afrykańskich plemion?
Nie wiem....
Czy można zatrzymać czas...?
Jest wiele pytań....
Czy się powinno...?
 
.............
Afrykę kocha się za wielką jej różnorodność, za inność, odmienność wszystkiego.
Kocha się za to, że się jej doświadczyło.
Kocha się......
Każdy inaczej.
Wielu podobnie.
Afrykę kocha się i już.
Będąc Europejczykiem ...
Będąc Afrykańczykiem ...
 
Po prostu będąc ....
 
Moje wspomnienie o San People. Styczeni 2007/ fot. Dorota Łajło
 
<-<- wstecz  dalej >->