15 listopada 2006 r.

______________________

Pieluszki dla Setinio i Lisa See

 

...::: Wczoraj po poludniu poszlam do sklepu z chinska tandeta. Tak jak pisalam. Znaja mnie tam i pamietaja nazwisko, bo prawie zawsze kupuje cos drobnego. A to kolejna miske z porcelany, bo Tete wszystko leci z rak i sie tlucze i mi tez troche, szczotke do wc, a to pilke dla chlopakow, a to piszczace rybki dla Setinio. Wczoraj chcialam kupic mu pieluszki, ale byly drogie i wielkie. Po zakupieniu porcelanowej miski poszlismy po ananasy. Niestety bez pieluszek. Mialam szczescie jednak , bo na zakrecie pod drzewem siedziala kobieta i sprzedawala pieluszki na sztuki. I w rozmiarze ulubionego malucha. Kupilam kilka i w drodze do sklepu dalam je jego mamie. To fajna kobieta. Wyglada niemlodo i ma raczej nielatwe zycie. Ale czuje sie, ze to dobry czlowiek. Jej synek to rozesmiane sloneczko, sama radosc, samo szczescie. Oczywiscie znow mial zsikane porcieta i byl bez pieluszek, ale i tak usmiechniety. Mama przewinela go zaraz i wlozyla mu swieze gatki w pieski. I wiecie co? Zawinela wielka, doradna papaje i chciala dac mi ja za te pieluszki. Nie wzielam. Za to kupilam ananasa w tej cenie co zwykle. Wzruszyl mnie jej gest. Dobra kobieta. Maly cieszyl sie caly czas i jak zawsze zaciekawiony byl moja blada twarza. Wiem, ze Setinio slodki ale oswiadczam tym co go chcieli zaadoptowac:-)))), ze maluch ma kochajaca mamusie, ktora karmi go wlasnym mleczkiem, kiedy tylko malec zachce:-) Prosze zobaczyc jaki dorodny bobas.

   

     

Sloneczny Setinio      ciagle sie cieszy                  

    

       ze mna            i          z mamusia

 

 

...::: Opowiedzielismy nasze zdarzenie z plazy paru znajomym. Wszyscy mowili ze mielismy szczescie. Tu naprawde trzeba byc ostroznym. Moglismy oberwac po gebie, a nawet stracic zycie. Moze dotarlo to do mnie wreszcie? Ale z drugiej strony przeciez trzeba normalnie zyc.

...::: Jadac przez Luande mam zawsze sporo mysli. Tych smutnych, o smutnych, brudnych miejscach ale i takie, ze to miasto sie rozwija. Tak duzo sie zmienia. Wciaz cos sie buduje i to bardzo szybko. Oddaje sie nowe odcinki drogi, choc to wciaz za malo. Sporo tu Chinczykow, ktorzy pracuja przy budowie rurociagow i drog. Sporo firm tu inwestuje. Luanda przypomina mi nieco powien moment z zycia Polski, kiedy to kazdy handlowal, inwestowal itd. Tu jest troche podombie. Oczywiscie w innym wymiarze, bo i w innych realiach, ale mysle ze jest tu jakas przyszlosc. Mozna tu kupic wiekszosc prodoktow z calego swiata. Glownie z Portugalii, Brazylii, RPA, Niemiec. Angolczycy wciaz sami produkuja malo, dlatego sa takie wsciekle ceny na wszystko, bo produkty z zagranicy. Ale handel idzie dobrze, bo w sklepach ruch i na ulicach takze.

...:::Wszystkim, ktorzy czekaja na mnie: 20.37, sroda, 15 XI, nie mam wciaz paszportu. I tak nie siedze na walizkach, bo po co sie podniecac, jak moze nie polece. A walizka i tak prawie pusta, bo nie mam co stad zabrac poza koralikami, muszelkami i 2 bluzkami z dlugim rekawem, ktore tu w tropiku sa zdecydowanie zbedne. Byc moze zaloze je na siebie, bo ponoc zimno w kraju, a ja marzne szybko i telepie sie jak osika.

...::: I znowu chce podziekowac wszystkim (Tym, ktorzy wciaz do mnie pisza i tym, ktorzy tylko w jednym, cieplym mailu dziela sie swoja mysla o moich wierszach, czy mojej Afryce, tych ktorzy odnalezli mnie po latach) za wszystko, za kazde slowo, slowenko, za mysl w strone Afryki, za zatesknienie, za pamiec i za to ze chce mi sie jechac tam, gdzie Ktos na mnie czeka. Bo jakze nie cieszyc sie ze slow "Czekam na Ciebie", "Nie moge sie doczekac", "Jak z twoim przyjazdem? Odezwij sie", "Zobaczymy sie?"" "Fryzjerka ucieszyla sie, ze ci znowu zobaczy":-) "Dom stoi otworem a i siostry rozowe tez by nie mialy problemow z ponownym przyjeciem Cie" i tyle innych.
Renatko w Twoim smutnym liscie rozbawil mnie fragment "Beata się śmieje, ze tylko kurz po samochodzie zobaczymy a nie ciebie, ale dobre i to" .Jestescie kochane. Na pewno sie spotkamy, przeciez tak blisko jestescie. Wiecej cytatow nie przytocze, bo bedzie, ze sie chwale, choc tak naprawde to ja sie bardzo ciesze. Bardzo mocno. Kazdy, kto wyjechal zyc do innego kraju, moze szczegolnie do Afryki wie jak to jest, wie co mam na mysli, wie co to znaczy radosc, ze tylu pamieta, ze zycie sobie plynie i kazdy ma swoje, a jednak gdzies sie jest....

...::: Dzis w poludnie usiadlam w basenie, w brodziku dla dzieci i czytalam ksiazke. Gorac byl taki, ze nie szlo wytrzymac, wiec ja w wodzie. Czytalam i wylam, normalnie wylam jak bobr (beksol chyba jestem, bo zawsze mam jakis powod, a to ze zlosci, a to z zalu, a to ze wzruszenia, czesto poplakuje chyba, ale zaraz potem sie ciesze, bo to mnie jakby oczyszcza).Przy ksiazce sie zwylam, bo to piekna ksiazka o wiezi wiekszej niz przyjazn, niz milosc. Coz moze byc wiekszego? Moze. Kto chce sie dowiedziec, musi przeczytac. Nie jest jakies tam blade romansidlo, bron Boze. Takich nie czytam. To ksiazka o prawdziwej milosci, o niezwyklej wiezi i UWAGA: Miedzy kobietami. To studium ludzkich charakterow i uczuc. Jest i o mezczyznach;-)( zawsze preferowalam pisarzy plci meskiej). Moze gdyby nie to, ze to ksiazka o Chinach wysiadlabym na przedbiegach. Ale ta ksiazka wciagala mnie coraz mocniej i mocniej z powodu fascynacji kultura wschodu tez. Stad u mnie pomysl, ze kiedys moze bedzie Azja. Lisa See "Kwiat Sniegu i sekretny wachlarz". A moze ta ksiazka jest banalna? W kazdym razie ja sie zwylam ....

...::: Wlasnie samolot przelecial mi nad glowa. Bardzo nisko. Czasem mysle, ze ktorys wyladuje mi na glowie. Za kazdym razem kiedy przelatuje, huk jest taki, ze musze zatykac uszy....Nauczylam sie z tym zyc. Z samolotem przy sniadaniu i kolacji, w czasie snu i marzen... samoloty, samoloty...

                                       

             Chlopcy wczoraj na plazy zrobili sobie wedki i lowili. Ryb tu tyle, tyle....
             i chlopaki fajne. Kacper mowi czesto " Mamo, zobacz.Twoje ulubione Murzyniatka"

...::: Rzeczywiscie, to chyba najbardziej w Afryce kocham...

...:::: Walasnie sie dowiedzialam, ze jesli jeszcze nie wydalono nas z tego kraju to znaczy, ze secret service nie czyta mojej strony:-)

<<wstecz   dalej>>>