22 listopada 2006 r.

______________________

Spotkania w kilku jezykach

  

                                    

                                                                              Plaza na polwyspie Ilha.

...:::W niedziele w Mandarinias zrobilismy impreze przy basenie. Zlamalismy wszelkie regulaminy jakie wymyslil nasz bogaty wlasciciel kompandu, a on nawet slowem sie nie odezwal po tym wszystkim. Moze sie poddal. Czlowiek ten coraz bardziej daje sie poznac  jako osoba negatywna. Nalezy byc ostroznym w ocenie ludzi, gdyz ponoc w kazdym czlowieku jest cos wartosciowego, ale nasz menadzer wymaga usprawiedliwienia jedynie z tego powodu, ze ma chyba powazne problemy z samym soba. Drze sie czlowiek na wszystkich i o wszystko. Ostatnio walil kolkiem w kontener, z ktorego pracownicy wynosili meble, a potem zaczal okladac jednego z czarnych pracownikow. To chyba nie bylo tak mocno i chyba bylo to dla zartu, ale wygladalo beznadziejnie.

..:::W kazdym razie impreza byla niezwykle sympatyczna. Wieczor jak zawsze piekny, noc gwiezdzista, ciepla, mysle, ze oko 26 stopni. Kazdy przyniosl cos na grila, mile rozmowy, fajna muzyczka.
                         

...:::Na przyjeciu poznalam Aurstrliczyka, z pochodzenia Filipinczyka. Troche zawile wiem, ale tu tak jest. Przegadalam z nim pol wieczoru, bo bardzo sympatyczny mezczyzna. Okazalo sie, ze zjezdzil pol swiata i widzial miejsca, ktore i ja widzialam rowniez i o wiele, wiele wiecej. Niebawem wybiera sie tez do Krakowa i pytal mnie jacy sa Polacy. No, coz moglam mu powiedziec. Tylko prawde:-) " Przyjacielscy, goscinni, serdeczni". Ucieszyl sie i usmiechnal. Poza tym przez dluga czesc wieczoru rozmawialismy o tradycji krepowania stop w Chinach. To za mna chodzi chyba:-) Bardzo duzo o tym wiedzial. Wielokrotnie byl w Chinach.

Impreza byla naprawde wspaniala i mocno miedzynarodowa, ale to jak zawsze. Fajna muzyczka zachecala do tanca. Ale tu wszyscy siedza z pietnem swoich narodowych obyczajow, czy nie wiem co. W pewnym momecie powiedzialam glsno "Gdybym byla w moim kraju, to wszyscy juz dawno bysmy tanczyli". No i sie zaczelo. Taniczylismy... tanczylismy. Potem Kif wepchnal mnie w ubraniu do basenu. Potem w odwecie ja wepchnelam Kifa. A potem, to sie dopiero dzialo....

Dnia nastepnego Lucjan chodzil po Mandarinias, pukal do drzwi i pytal "Czy to nalezy do Ciebie?" A tak szczerze mowiac tylko Polacy sa silni. Bo po tym milym wieczorze kilku kosultantow wzielo wolne i nie poszlo do pracy. Slabi byli, nie mocni:-)))

                                      

.:::Wczoraj wieczorem z kolei zostalismy zaproszeni na bardzo ekskluzywne angielskie przyjecie do szefa. Mialam spory problem, gdyz przyjechalam tu w dwoch kieckach i jednej parze dzins ( zapomnialam, ze jade tu mieszkac, a nie jako turystka). Kiecki sie znosily, nowych nie me gdzie kupic, na dzinsy za goraco i nie wypada. Chodze wiec teraz owinieta w malowane recznie plotna (batiki), ktore jeszcze niedawno sluzyly mi jako obrusy. Wyglada naprawde niezle i jest bardzo "lite". Do tego mam korale z nasion... Zeby tak jeszcze mozna wszedzie boso... bo buty tez mi sie znosily....

Megan na przyjecie przyniosla w prezencie Pani domu Uwaga: malutkie Chinskie buciki, dokladnie takiej wielkosci jakie nosily Chinki ponad sto lat temu, kiedy to padly ofiara "krepowania stop". Taka Chinska pamiatka. W tym momencie pomyslalam, ze jak cos sie na mnie uwezmie to chodzi za mna, nawet jak ja juz nie chce. To i tak samo chodzi.

                                       

....:::: A dzis w poludnie Inga ( Ukrainka) robila pozegnalne party. Niebawem wyjezdza z mezem (Erpeanczykiem) na kontrakt do Chin. Zamieszkaja w Shanghaju. Oczywiscie opowiedzialam jej o chinskiej tradycji krepowania stop (sama do siebie sie smialam). Powiedziala, ze zapozna sie szerzej ze sprawa:-)).

...::: Jestem slowianka i zalatuje wschodem( juz to kiedys powiedzialam) i tak jest. Inga zaprosila na party swoje krajanki. Jedna z nich Iga pochodzaca z Kazachstanu, zona Szkota pracujacego w jakiejs firmie naftowej (jakos sie zgadalysmy, ze i w Rosji mowi sie "zajebiscie". Ona powiedzila, ze kiedy dzwonia z domu i pytaja ja jak u ciebie, ona odpowiada "zajebiscie". Maz nie rozumie.) Druga Lena pochodzaca z polnocno wschodniej Rosji, zona Francuza na stale mieszkajaca w Bordo we Francji. Lena przyjechala na party z trojka dzieci, 9 letnim Kola( Nikolas), 6 letnia Nastka (Anastazja) i 2 miesiecznym slodkim Saszka (Aleksander), (wozek Saszy byl jeszcze ometkowany, bo dwa dni temu przylecieli z Francji). Tu w Luandzie mieszkaja juz 5 lat. Starsze dzieci mowia na przemian po francusku i rosyjsku. Czasem jedna wypowiedz sklada sie z kilku zdan wypowiadanych w tych dwoch jezykach jednoczesnie. Bardzo zabawnie to wyglada naprawde. Potem przybiegla mala Abi z Megan. Przedstawilam dzieciaki (Meagan i Abi wlasciwie co dzien przychodza do nas). Abi mowi po angielsku, portugalsku i zaczyna w afrikans, poniewaz Megan i Janin mowia wylacznie po angielsku i w afrikans. W gruncie rzeczy mona bylo sie pogubic kto po jakiemu mowi, ale wszyscy sie dogadywali. Moje chlopaki zajeli sie dwojka starszych dzieci. Ja bawilam Saszke.

...::: Dlaczego zalatuje wschodem? Dlatego, ze w calym licznym miedzynarodowym towarzystwie, ktore juz dobrze zdazylam poznac to wlasnie z Rosjnkami bylo mi najfajniej. Smialysmy sie przez cale przyjecie. Poza tym rozmawialysmy po rosyjsku, polsku, angielsku, mieszajac 3 jezyki. Tez fajnie to wygladalo. A przede wszystkim czulo sie od nas, ze pochodzimy z jednej strony swiata. Inne kobiety tez to czuly od nas. Bylo tak swojsko:-) Kiedy poznalam tu juz tylu ludzi z wielu stron swiata moge z cala pewnoscia powiedziec, ze jestesmy inni. Nie ze oni zli, czy gorsi. Oni nawet lepsi czasem pod wieloma wzgledami, bo jakby z wyzszej galezi "drzewa jakosci zycia", itd. Ale my takie swojaki. Moze w tym tkwi nierozwiazywalan przeze mnie dotad tajemnica, dlaczego nas Polakow zapraszasie na kazde przyjecie. Moze tajemnieca w swojskosci tkwi:-)?

...::: Znowu pozarly mnie komary. Juz dawno przestalam liczyc (zra tylko mnie w rodzinie na szczescie). Jutro jade robic test na malarie. Od kilku dni mam lekkie obojawy tej choroby. Jesli test da wynik pozytywny (tu jest skala trzech krzyzykow, 1+ postac lekka, 2+ srednia i 3+ postac ciezka) musze rozpoczac leczenie, bo a  noz uda mi sie poleciec do Polski (co prawda moja nadzieja spada z godziny na godzine).

...::: Fajnie sie tu zyje. Fajnie, bo nie do konca normalnie:-)

Na zdjeciach dzieciaki na plazy na Ilha.

<<<wstecz   dalej>>>