26 grudnia 2006 r.

_____________________

Zwyczajny dzien

     

  ...::: Dzis w Polsce drugi dzien Swiat, a tu w Angoli zwyczajny dzien. Swieta Bozego Narodzenia skonczyly sie wczoraj. Dzis Luanda po wielkim swietowaniu probowala wrocic do normalnosci. Probowala:-) Od rana nie bylo bulek w zadnej piekarni. Tete nie przyszla do pracy i nie odbierala telefonu, zazwyczaj nie odbiera, kiedy nie zamierza sie zjawic. Afrykanom uchodzi brak dyscypliny pracy. Tu jest taka norma niemal. Nie przychodzi sie czasem do pracy i juz, bez podania waznego powodu. Luzik. Na nic gromkie spojrzenia czy ostre slowa. Zawyczaj mozna zobaczyc wzruszenie ramion i cielece spojrzenie, czasem uzyskac odpowiedz "Bylam(lam) zmeczony(a)"  

 

  .:::Wybralismy sie do wioski rybackiej, ktora odwiedzilismy ok. 4 miesiecy temu. Ku naszemu zdziwieniu wioski juz nie bylo. Mozna bylo natomiast tu i owdzie zobaczyc jej pozostalosci. Czesc domow przeniesiono daleko od brzegu. To wina bardzo niespokojnego oceanu. Ogromne fale przepedzily mieszkancow ku ladowi.  

                                       Przygoda z miska

<< wstecz    dalej >>

 

A dzieciaki z miskami po wode do Atlantyku poszly....