24 wrzesnia 2006r. cd.

_________________

W malutkim Kosciolku 

   Drzwi malenkiego Kosciolka szeroko otwarte...

o. Andrzej przygotwuje sie do Mszy czytanie wierni
przy Kosciele w czasie Mszy sw. przed Kosciolem

czytanie w czasie Mszy sw. w czasie Mszy sw. karmienie dwa malenstwa jednej mamy, jedno okolo roczne, drugie moze 2 miesieczne Potrzymalam mniejsze dziecko, kiedy starsze trzeba bylo nakarmic z samochodzikiem w Kosciele taniec na koniec Mszy sw. W malutkim Kosciolku bylo duszno i goraco. Kilka malych otworow okiennych nie zapewnia dostatecznej wentylacji. Wlosy zaczely lepic mi sie do twarzy. W powietrzu czuc bylo zapach potu, wilgotnej skory i zapach, ktorego blizej nie potrafie okreslic. Nazywam go - zapach Afryki. Moze czerwonej ziemi, glinki zelazistej, moze nie wiem co to... W czasie Mszy pewna kobieta, obok ktorej siedzialam usmiechnela sie do mnie i podala mi swoja chuste, zebym okryla sobie kolana. Kolana okrylam, choc sie roztapialam. Jakze moglam byc tak nieskromna przychodzac tu w spodnicy do kolan i w bluzce z odkrytymi ramionami (ramiona juz na poczatku probowala mi okryc swoja apaszka polska lekarka). Kobieta, ktora dala mi chuste byla w podartej bluzce. Moze to jej jedyna? Siedziala na krzesle i trzymala dwoje malutkich dzieci. Jedno na plecach, jedno w ramionach. Karmila je naprzemian. Wzielam na rece mniejsze dzieciatko, kiedy Ona musiala nakarmic starsze. Malenstwo bylo slodkie, nie mialo pieluszek, owiniete bylo taka sama chusta,  jak ta moja na kolana. W czasie Mszy uslyszelismy syreny, a za chwile donosny glos z megafonu. Doczekalam jednak do konca Mszy, a pod koniec o. Andrzej poprosil kobiety, zeby zabraly dzieci i wyszly przed kosciol, gdzie wlasnie zaczelo sie szczepienie przeciw polio. Wyszlismy wszyscy i to co zobaczylam... cdn. >>

 

    << wstecz  dalej>>>