3 pazdziernika 2006.

_____________________

 

...::: Dzis Puszek dostal nowe imie, portugalskie, teraz nazywamy go Peqeno (Pikeno) i jeszcze dokladamy gato, czyli wolamy "Pikeno gatu", czyli "Maly kot". Czasem tez jeszcze Puszek, Pusio. Jest tak malenki i taka ma figure, ze wyglada jak maly szczur a nie kot. Jest nad wyraz rozgarniety, jak na swa wielkosc. Sam gramoli sie do kuchni.

...::: Opowiem o menadzerze kondominio Mangarinhas. Jest bardzo pracowitym i bardzo bogatym brazylijczykiem. Przystojny, ok. piecdzesiatki. Ma ladna, mloda, wysoka, pokorna, biala  zone. Jego pracowitosc jest wszem i wobec podziwiana. Kondominio Mandarinhas poza domami i pieknym basenem jest wielkim placem budowy. Od rana lacznie z sobota i niedziela kilkudziesieciu miejscowych ludzi pracuje przy budowie nowych domow, podlewa trawniki, krzata sie przy basenie. Brazyliski menadzer niby fajny gosc, no i ta jego godna podziwu pracowitosc, ale... no wlasnie ale. Albo sie gosc zna na rzeczy, albo przesadne zaangazowanie ma skutki uboczne. Ktoregos dnia kilka mlodych dziewczat szorowalo kratki przy basenie. Siedzialam wtedy blisko nich przy komputerze. Dziewczyny pracowaly po afrykansku czyli w odpowiednim tempie:-) ale solidnie i ich praca szla wyraznie do przodu. Jedna z nich spiewala, ladnie, dosc glosno. Fajnie sie sluchalo. Tu czesto ludzie sobie spiewaja, podspiewuja. W pewnym momencie wzdluz basenu przechodzil menadzer i kopnal noga te spiewajaca. Jak psa. Dziewczyna ucichla. Jakos wstyd sie zrobilo. Innym razem kilku ludzi ukladalo polbruk przy domu. W pewnym momencie slysze ktos sie drze. Patrze, menadzer wrzeszczy i rzuca kostkami polbrukowymi, jedna poleciala w pracownika. Mysle, predzej czy pozniej i my padniemy ofiara pracoholika. Dlugo nie musielismy czekac. W niedziele na basenie pojawilo sie sporo mieszkancow kondominio (w zwykly dzien tylko moje chlopaki i mala Abi i mala dziewczynka, chyba coreczka menadzera). Ludzie zaczeli halasowac, grac w pilke, skakac do wody, jak to na wypoczynku. W pewnym momecie menadzer drze sie znowu, tym razem na zone. Drze sie strasznie i gestykuluje. Wsciekly jak nieszczepiony pies. Drze sie i pokazuje na basen.  Za chwile mila, usmiechnieta (ja bym sie zaryczala) malzonka brazylijczyka pojawia sie i informuje ze nie wolno skakac (zawsze wolno bylo). Jesli wiec czarni nie lubia bialych, to chyba przez to, ze na ich kontynencie pojawilo sie sporo menadzerow.

...::: Mieszkancy kondominio maja  swoje pewne nieco dziwne obyczaje. Jednym z nim jest nagminnie praktykowane (widzialam w kilku kondominiach) chodzenie w kolo domow. Na poczatku nie polapalam o co chodzi, kiedy co kilka minut w tym samym miejscu pojawiali sie  ci sami trzej panowie. Okazalo sie, ze panowie chodza. Tu sie chodzi, bo sie duzo siedzi. Czyli chodzi sie w kolo domu, bo czlowiek potrzebuje ruchu, a na ulicy moze byc niebezpiecznie, na ulicy jest sie tylko w samochodzie. Raczej nie bede tak chodzic, bo to jak w  wieziennym spacerniaku wyglada.

...::: Dzis w sklepie przy kasie rozmawiamy o czyms tam i nagle z sasiedniej kasy glos " Dzien dobry". Niemozliwe. Polak. Mozliwe sie okazalo. Marek mieszka w Luandzie od 14 lat. 16 lat nie byl w Polsce. Swiat taki maly jest....

...::: Rrano przyszla Celeste ze swoja czteroletnia siostrzenica Andrea. Mile dziecko. Wziela mnie za reke i poszlysmy ogladac gatu. A potem....

 
 
                                

 

Obrazek dla Andrei zaczelam od slonca, potem narysowalam dom. Dom mial okna, drzwi, dach i uwaga, narysowalam komin:-) A co to jest komin i po co? Przeciez tu lato wciaz....

 

<<wstecz dalej>>