2 pazdziernika 2006r.

____________________

Domy

                                                        

                                                                                                           dom w Luandzie (po sasiedzku)

 

...::: Dom. To nasze miejsce na ziemi. Juz wspominalam, pisalam o moich refleksjach na ten temat i o tym,  ze to jak wyglada i co w nim stoi nie determinuje jego nazwy i znaczenia dla czlowieka. Czy sa w nim drogie kanapy i dywany, czy tylko miska, kanister, dwa garnki, mata do spanie, albo tylko kawalek podlogi.

...::: Tak wyglada dom przecietngo mieszkanca stolicy Angoli. Takich tu miliony. Takich i tysiac razy gorszych niz ten jest tu wiele. Ten jest jakies 60 metrow od mojego tymczasowego domu. Kazdego dnia obserwuje tetniace w nim zycie. Zycie wielopokoleniowej rodziny. Bo jest i babcia, ktora kiedys przylala klapsa kaprysnemu brzdacowi. Jest mama, ktora co dzien myje naczynia, gotuje i pierze, Sa nastolatki, ktore czesza sobie warkoczyki, sa dzieciaki, ktore z wlasnymi krzeselkami pomykaja kazdego dnia do pobliskiej szkoly, sa kury, ktore grzebia w ziemi zalanej paliwem (obok po prawej jest warsztat samochodowy), sa chlopaki, wisusy, ktore tluka sie czasem, sa mezczyzni, ktorych widze raczej rzadko. Nie ma pradu na pewno, bo kiedy troche sie sciemni cala rodzina idzie spac. Czesto zastanawiam sie jak mieszcza sie Ci wszyscy ludzie w tym malym domku, nie wiekszym niz garaz. Ten na zdjeciu jest wyjatkowo duzy i solidny, ale znacznie wiecej tu mniejszych i znacznie bardziej lichych. Wiele z nich zbudowane jest z byle jakich materialow, kwalka blachy, foli, patykow, szmat. Obejscie obok domu tez sklejone z czego sie da. Cale zycie toczy sie w zasadzie na dworze, wiec dom sluzy raczej tylko do spania. Czasem przypomina mi sie, ze kiedy bylam mala dziewczynka to tak czesto bawilam sie w dom, tak czyni wiekszosc malych dziewczynek przeciez. A ze mieszkalam na wsi to nasz dzieciecy zabawowy  dom czesto byl na podworku obok pomieszczen gospodarczych. Budowalysmy go z potluczonych cegiel, patykow, desek, blachy. Ustawialysmy w nim puszki, w ktorych gotowalysmy jedzenie dla lalek. Robilysmy pranie. To byl taki domek na dworze, domek na niby. Nie moge wyzbyc sie porownania. Bo domowe  zycie przecietnych luandyjczykow tak bardzo przypomina mi moje dziewczece, wiejskie zabawy w dom. Moze nie wypada tak mowic, ale naprawde tak to wyglada. Tylko, ze ich dom nie jest na niby, ich dom jest naprawde.

                                                                                                                                                   domy w Luandzie i okolicy

                                                                              

                                                                                        to tez dom w Luandzie (Kondominio-miasto w miescie)

<<<WSTECZ   DALEJ >>>