23 wrzesnia 2006 r.

_________________________

S(w)obota

...::: Sobotni poranek zaczelam od nauki jedzenia, a raczej picia. Wzielam malutkiego synka matki Parchatego i pokazalam mu jak mozna samodzielnie pic mleko. Jeszcze wtedy nie wiedzielam, ze to byl moj blad, wiel-blad. Bo juz w poniedzialek rano mialam pod drzwiami, cala rodzine Parchatego, wlacznie z maluchem. Maluch, ze maly to odwazny, to gramoli sie do kuchni. Nie sforsowal jednak siatki przeciw moskitom. Poza tym po kilkudniowej nieobecnosci pojawila sie szarobrunatna kocica, ktora dotad chodzila z wielkim jak bania brzuchem. A wiec jest juz bez brzucha, czyli Afryka powiekszyla sie o kolejne kocie plemie.

                    Kocia lekcja

...:::: Potem chwile rozmawialismy z Tete. Mieszka tak jak myslalam. Bez pradu i wody. Szykowalam kurczaka na obiad (przygladala sie jak to robie) a potem gdy resztkami karmilam koty, a ona patrzyla zdziwiona. Oddalam jej wiec spore kawalki, zeby ugotowala dzieciom zupe. Chetnie wziela. Zawinela tez trzy ciasteczka dla trojki swoich dzieci. Prawda Iw, w Afryce kobiety sa takie same, jak na calym swiecie. Wszystko dla swoich dzieci....

...::: Jeszcze przed poludniem wybralismy sie na zakupy do JUMBO wielkiego hipermarketu. Zakupy nawet w supermarketach w Polsce zawsze byle dla mnie ciezarem. Przezylam to jednak, zwlaszcza ze urozmaicilam sobie czas wykonaniem kilku telefonow do Polski. W drodze na drugi koniec miasta zlapalismy gume. W srodku glownej arterii miejskiej wygramolilismy sie z auta i czekalismy co uczyni Joao. A Joao, jak na dobrego kierowce przystalo ustawil trojkat i wezwal pomoc. Nie, zeby nie umial wymieniac kola, ale dlatego  zebysmy my nie musieli sterczec na srodku drogi w upale. Drugi samochod przyjechal w kilka minut, zdecydowanie szybciej niz pogotowie w Polsce. I juz za chwile siedzielismy w innym aucie z przesympatycznym i bardzo przystojnym szoferem.

              Joao ustawil trojkat

...::: Wieczorem znowu zaproszono nas na  party do willi nad Atlantykiem. Wciaz nie moge sie nadziwic, dlaczego wszyscy nas zapraszaja, kiedy ja zdecydowanie "niemota", wciaz z wielka bariera jezykowa i mysle ze na nudna i zdziwaczala wygladam;-) Tym razem byla tylko garstka ludzi, kameralnie, w tym Mik, ktory zdazyl juz wrocic z Londynu. Przywiozl tu swoja zona, by  nazajutrz zabrac ja do Lubango, gdzie mieszka i pracuje jako jedyny bialy. Jego zona daje sobie jakis miesiac. Mysli ze tylko tyle zdola tam wytrzymac. Na przyjeciu poznalam sympatyczna Ukrainke z ktora rozmawialam po Rosyjsku, Angielsku i Polsku, taki miks language. Jesli ktos mysli, ze to szalenie fajne poznac tylu ludzi z calego swiata w ciagu trzech tygodni to musi wiedziec, ze to nie jest az takie bardzo fajne. To sprawia ze film pt. "Moj dom w Afryce" staje sie jakby mniej przejrzysty i oczywisty. Kiedys o tym napisze wiecej.

 

          

....::: Wszelkie party, grilowania sa do siebie podobne na calym siecie, a wiec je sie duzo za duzo, pije sie duzo za duzo i mowi sie tez niemalo. To ostatnie ostatnio u mnie nie dziala jak nalezy, bo bariera zwiazala mi skutecznie i jezyk i dusze. Czasem tylko cos z rzadka bakne. Dlatego tez wiekszosci czas spedzam na chodzeniu tam gdzie inni nie chodza (moze juz tam byli) albo robieniu tego czego innie nie robia (byc moze przez to jestem jeszcze bardziej dziwna, nie wiem)... Wymykam sie za mur albo bawie sie z Abi w Monster, albo obie targamy Stewarda, albo przygladam sie jak ona "meczy" moich chlopakow, czyli sie z nimi bawi, obserwuje zycie dzikich kotow w ogrodzie na drzewie....o tak to wyglada mniej wiecej....

            

 ...::: Czasem zwiedzam zakatki wielkiego domu

            

 z widokiem na ocean...

<<<WSTECZ   DALEJ>>>