25 pazdziernika 2006 r.

__________________________

Patrze na tysiace fotografii,

ktore tu zrobilam i mysle...

             

fot. Dorota Łajło. 25 pazdziernika 2006. Afryka. Luanda

...::: Czasem wydaje mi sie, ze ze wszystkich zrobionych tu przeze mnie fotografii uda mi sie ulozyc jeden prawdziwy obraz Afryki. Czasem wlasnie tak mi sie wydaje. Dlatego tez, wciaz chodze z aparatem, dlatego nie rozstaje sie z nim nigdy. Czasam po prostu tylko go targam w torbie, czasem nawet go z niej nie wyciagam, ale zawsze go mam. Raz zdazylo sie, ze kiedy pojechalam na zakupy nie wzielam go umyslnie. Dziwnie mi bylo, niekompletnie, bez reki niemal. A chodzic tu z aparatem wcale nie jest bezpiecznie. Gdybym np. wziela go teraz i powiesila na szyi i wyszla na ulice przed dom a potem skrecila np. w pierwsza ulice w prawo to stracilabym aparat razem z szyja raczej. Poza tym Luandyjczycy nie lubia. Mezczyzni nie lubia. Przez kilkadziesiat lat byl tu zakaz fotografowania. Niedawno zostal zniesiony, ale wielu o tym nie wie.

...:::Kacper tez nie lubi kiedy wyjmuje sprzet. Mowi wtedy zawsze "Mama jak to lufe wystawi, to sie nie dziwie ze ludzie sie boja, zeby to byl maly aparacik ". Bo raz bylo tak, ze kiedy przejezdzalismy przez murzynska dzielnice przez otwarte okno zablokowanego w korku samochodu wystawilam aparat z dlugim obiektywem. Tak chyba jakos gwaltownie to wygladalo, ze kobieta siedzaca na ganku instynktownie polozyla sie na ziemi, wlasciwie padla. Myslala chyba ze bede strzelac (wojna skonczyla sie tu zaledwie 5 lat temu). Od tej pory staram sie byc delikatniejsza. Chodze nadal z aparatem i dodatkowym obiektywem wszedzie i nie po to by znalezc jakis wyjatkowy obraz,  zeby upolowac kawalek cudzego zycia. Ale po to by na to zycie patrzec nie dwoma, a trojgiem oczu. Bo jest tak inne, tak wyjatkowe, ze nawet w sumie to i troje oczu malo.

...:::Tak wiec to, ze czasem wydaje mi sie, ze ze wszystkich zrobionych tu przeze mnie fotografii uda mi sie ulozyc kiedys jeden prawdziwy obraz Afryki jest jak najbardziej zludne. Jest to jak najbardziej bledne myslenie. Wielu juz probowalo, wielu sie do tego wciaz przymierza, wielu sie wydaje, ze jest podroznikami przez wielkie P, ze sie na Afryce zna, bo kocha Afryke, bo Afryka to wyzwanie, to ucieczka od skomercjalizowanego swiata, czasem proba ucieczki od samego siebie. Tworza szkoly przetrwania w buszu, survival, poszukuja dziko zyjacych plemion, fascynacja kultura, strojami, urzadzaja safari, organizuja wyprawy po pieknych zakatkach tego kontynentu, a czlowiek Afryki ma stanowic dopelnienie tej niezwyklosci, przygody.

A tu ludzie zwyczajni sa, jak ludzie. Oni tu zyja, bo tu jest ich dom. Zyja pomalu, bo maja to w naturze, bo tu jest czasem potwornie goraco, wiec po co i za czym gonic. Zyja po swojemu i patrza na nas i mysla czasem pewnie" O co im chodzi, co ich tu tak podnieca i czego chca, czemu sie tak dziwia ?"

No wlasnie czemu sie tak dziwimy?

...::: Poszlismy  po raz kolejny do sklepu, wlasciwie to taki magazyn obok naszego kondominio. Jest w nim wielki sklad chinskiej tandety. Mozna tam tez kupic, nie tak drogo pare pozytecznych rzeczy, jak garnek czy miseczke porcelanowa, albo tarke do ziemniakow a nawet moskitiere ( Moskitiera jest jak na razie najskuteczniejsza metoda profilaktyki malarycznej wsrod mieszkancow Afryki . Tu kosztuje ok. 10$). Znaja juz nas tu, bo kiedy placi sie za towar to jedna pani zapisuje na swistku nazwisko klijenta, druga na tym swistku spisuje kupiony towar, trzecia podlicza, u czwarej sie placi, jako piaty jest pan ktory przy wyjsciu sprawdza towar i swistek i czy pierwsza, druga i trzecia i czwarata pani sie nie pomylila, a ostatnio jedna sie pomylila. Teraz kiedy podchodzimy do zaplaty pani pierwsza usmiecha sie i mowi Lajlo:-)

Tak wiec kiedy wchodzimy do tego sklepu jest tam zawsze pelno ludzi i panuje niemilosierny upal i zaduch. Afryka, wiec nie wybrzydzamy. Ludzie przychodza tam zwyczajni, z naszej okolicy, mieszkancy lichych domow tez i kupuja. I patrze co im sie podoba. Podoba im sie to co nam sie nie podoba. Dziwne ozdoby, fajansowe kotki z kokardkami, koronki, falbanki, swiecidelka, sztuczne kwiaty, gumeczki, spineczki, plastiki. Tanie to w miare, wiec kupuja i ozdabiaja swoje proste malutkie domki. Czasem kupuja cale zastawy stolowe, czasem zabawke dla dziecka. A nam by sie moglo zdawac, ze w tym ubogim, lichym domu tylko chleba im trzeba....

...::: Kazdego wieczoru patrze na moja Afryke widziana trzecim okiem, patrze na tysiace fotografii, ktore tu zrobilam i mysle.... Pokazuje to swiatu... ( dzis dostalam maila "... Po prostu bardzo podoba mi sie sposób w jaki pisze pani o Afryce tak szczerze, i spokojnie. To niesamowite że dzieki pani zdjeciom moge zobaczyć autentyczne zycie mieszkanców luandy, podglądać ich prace i twarze bez żadnej cenzury i scenariusza....") No tak... tylko czy z tych fragmentow, z tych wyrwanych obrazow udaje mi sie choc troche ulozyc obraz prawdziwy, calkiem autentyczny ? Chcialabym i staram sie, ale wciaz bardziej jest to Afryka widziana moimi oczami, moim sercem i moim obiektywem...
 
...::: JESZCZE RAZ DZIEKUJE WSZYSTKIM ZA WSZYSTKIE MAILE, ZA WSZYSTKIE SERDECZNE WPISY DO KSIEGI GOSCI NA STRONIE O AFRYCE I NA STRONIE Z WIERSZAMI, ZA KAZDE SLOWO OD PRZYJACIOL I ZA KAZDY MAIL OD CZYTELNKIOW.
                                                                      ...::: BARDZO DZIEKUJE:::....
 
<<< wstecz   dalej>>>