17 wrzesnia 2006r.

_______________________

Niedziela na plazy

..::: od rano Parchaty i jego matka siedza na  wycieraczce przy wyjsciu z kuchni rozleniwione wczorajsza uczta rybna. Dzis dostaja tylko mleko. Od razu pojawia sie jeszcze nieco dziki brat Parchatego i stary wylinialy, czarny kocur.

Matka Parchatego ze swoim mlodszym synkiem( kociak ma byc dla Tete)

...:: Mike  o 4 rano wrocil z walizka z lotniska. Lot do Londynu odwolano. A  tak mi sie wydawalo, ze mniej samolotow przelecialo dzis przez sypialnie.

...::: od kilku dni planowalismy wyjazd na misje do Andrzeja, ale ostatecznie wczoraj zdecydowalismy, ze  ze wszystkimi pojedziemy na plaze, kawalek za Luande. Na misje w przyszlym tygodniu. Z powodu korkow to cala wyprawa i trzeba bardzo wczesnie rano wyjechac, tak  zeby zdazyc na poranna Msze niedzielna.

...::::Kilka zdjec zrobionych w czasie wyjazdu za miasto. Niebieskie busiki to luandyjskie taksowki. Jest ich cale mnostwo na ulicach, ich kierowcy jezdza brawurowo, czesto bez swiatla stop, albo bez switla w ogole, albo bez tylniej szyby, ale za to zawsze jest w nich wesolo i glosno gra muzyka. Na poludniowych obrzezach Luandy jest sporo pieknych domkow polozonych tuz przy Atlantyku. Poza tym w drodze mozna podziwiac naprawde malownicze krajobrazy. Co prawda ukraszone wrakami samochodow, albo gorka smieci, ale i tak jest pieknie. Na poludnie od Luandy krajobraz usiany jest baobabami. Zima, kiedy sa bez lisci mozna podziwiac ich niesamowite ksztalty. Przypominaja mi borowiki z polskich lasow, takie na grubych nozkach. Od strony oceanu rozciagaja sie puste, bialo szare polacie solanek. Mozna je ogladac na przestrzeni kilku kilometrow.

   

     

 

 

...::: na plazy bylo, jak to na plazy. Az do momentu kiedy ocean dal nam wielka rybe.

taka wielka:

   

Weszlam do wody, zeby ja sfotografowac, zrobilam kilka zdjec, a potem ocean zabral sobie mnie w zamian, wraz za aparatem. Tak. Przepadlam w wodnej toni oceanu, probujac ratowac moje trzecie oko.

Wprost niedowiary, ale aparat przezyl, wykapal sie w oceanie, ale jest ok. W sumie w srodku wszystko bylo suche!!!

    

                                          Rozmowy tuz przed meczem pilki noznej Polska- Angola

                                                                             

                                                                                                               Abigail

 

 ...:::Kiedy pisze te notatke caly dom spi, a ja sobie siedze i slucham muzyki i wlasnie perfidnie uzarl mnie komar. Nie biore juz Lariamu, co mial mnie przed malaria zabezpieczyc (mialam po nim sny o przytlaczaniu)Jak mnie uzarl to chcialam rozpruc sobie noge i wyssac sobie ewntualne zarodziec malarii. Oczywiscie nic takiego nie uczynilam. Potem pol nocy szukalam fenistilu. A rano mi sie wydawalo ze mam odczyn wezlowy:-) Tylko za malaria rozwija sie kilka tygodni. Chipohondryczka ze mnie, czy co?:-)

<<<WSTECZ   DALEJ>>