5 listopada 2006 r.

___________________

Szpital s.Lukas w Kifangondo

 

 

 

      
Szpital s. Lukas w Kifangondo
_____________________________________________
Kiedy dojechalismy do Kifangondo i wysiadlam z chlopakami z samochodu nie moglam uwierzyc. Z dwoch powodow. Po pierwsze chlopaki przez 3, 5 godziny siedzieli na kanapkach, ktore przygotowalam na wyprawe, w tym takze kanapki, ktore wlasnie zamierzalam dac kierowcy. Od razu sie wsicieklam, ale jeszcze bardziej nie moglam uwierzyc ze wyszlam na dwor, poniewaz panowal taki ukrop, jakiego tu jeszcze nie przezylam. Po deszczu wyszlo slonce. Zaczely wiec parowac wszystkie kaluze. Bylo tak potwornie goraco jak w saunie. Generalnie nie mam zwyczaju ociekac potem, bo jestem klasycznym cieplolubem, ale zalalam sie potem natychmiast. Wlosy mialam mokrusienkie. Chlopaki tez zaczeli mialczec, ze goraco dzis. Zawsze jak cos tu nie styka to mowi sie "Afryka":-)
Chcialoby sie gdzies schowac, ale nie bardzo jest gdzie, bo pod "zango" (okragla jakby altanka kryta strzecha) wszystkie miejsca zajete. Tylu pacjentow dzis przyszlo do szpitala , ktory prowadzi polski Misjonarz SVD O. Andrzej Fecko. Weszlismy do szpitala. Troche chlodniej. Szpital pelniusienki. Jakis mlody doktor zaprowadzil nas do "Padre Endriu". Ojciec Andrzej, jak zawsze przywital nas usmiechniety. Wlasnie wraz z ojcem Henkiem zakladali wode w jednym z pomieszczen. Ostatnio, jak przyjechalam o. Andrzej przeprowadzal analize krwi. Nauczyl sie tu wszystkiego.
 
Pacjenci zgromadzeni przed izba przyjec
_________________________________________________
  
 Matka przy lozku dziecka chorego na malarie
_____________________________________________
Potem przyszla siostra Barbara Sojka. Od lat pracuje w szpitalu s. Lukas. Calym sercem oddana sprawie. Polsko sie zrobilo. Przyjemnie.

W szpitalu chore dzieci i dorosli, wiekszosc na malarie. Malaria moze miec rozna postac. Moze miec bardzo lagodny przebieg, moze przebiegac troche podobnie do grypy, ale moze miec tez postac bardzo ciezka.

W kazdym przypadku najwazniejsza jest szybka diagnoza i natychmiastowa interwencja medyczna. Na malarie wciaz nie ma szczepionek.

 

Weszlam do jednej z sal. Lezaly tylko dzieci. Jedno z dzieci zle wygladalo. Siedziala przy nim matka i trzymala  je za reke. Dziecku podawano krew. Plakac mi sie zachcialo. Spytalam mlodego lekarza czy chlopiec wyjdzie z tego. Powiedzial, ze dziecko bedzie zdrowe. Dzis jest druga doba choroby tego chlopca. ma ciezka postac malarii.

Te dzieci i tak maja duzo szczescia, bo blisko nich szpital i zawsze moga liczyc na fachowa pomoc medyczna. A w szpitalu polsko bardzo, bo ostatnio przyjechali jeszcze nowi lekarze z Centrum Chorob Tropikalnych w Gdyni. Miedzy innymi Pani okulista z Polski. Czy to nie jest wspaniale? I troche niesamowite? To jest Polska wlasnie. Polska dla Afryki.

<<wstecz    dalej >>>

 

 
Pani doktor, okulistka z Polski przyjmuje malego pacjenta
_____________________________________________