Setinho

Z ponad godzinnym poślizgiem spotkałam się z Setinhem, jego mamą, jego najstarszym bratem i śliczną, niespełna roczną siostrzyczką Setinha Dilsą. Dziesiątym dzieckiem Setinhowej mamy. Wszyscy wystrojeni, czyści, pogodni. Wyściskałam mamę Setinha, dla której czas się zatrzymał, bo wygląda zupełnie tak samo, mimo że Bóg pobłogosławił ją kolejnym, dziesiątym dzieckiem.

Setinho szkrab wrośnięty całkiem do siebie podobny. Zadziwił mnie zaufaniem. Przecież na pewno mnie nie pamiętał, a mimo to uśmiechął się podał rękę na przywitanie i zupełnie się nie bał. Być może mama opowiedziała mu o mnie i o naszej "przeszłości". Setinhio ma juz trzy lata. Mała Dilsa uśmiechnięte "bebe"( tak nazywa sie tu niemowlęta) pełne zaufania od razu poszło w moje białe ręce. Setinho ma bardzo dobrą matkę, która wychowuje swoje dzieci na pogodnych i szczęśliwych ludzi.  Mimo, że tego nie powinno się robić dałam mamie Setinha równowartość 50 dolarów. W Afryce nie można dawać, od tak za nic, ale przecież mama Setinha stanowi wyjątek w regule.  Mały dostał policyjny samochodzik, z którego bardzo się ucieszył i trochę słodyczy. Spędziłam z rodzinką około pół godziny po czym zapakowałam ich do mojego jeepa i poprosiłam kierowcę, żebyśmy odwieźli ich do domu.

<---wstecz   dalej-->