Jedziemy do domu( vamos na casa)

Fajnie było. Setinhowa rodzinka siedziała z tyłu samochodu. Setinho po środku, bardzo zadowolony. Starszy brat Setinha- bardzo grzeczny czternastolatek otworzył fantę która mu dałam, sam się napił i napoił Setinha i dał mu kawałek batona. Rozczulająca jest ta naturalna troska o młodszego brata i bezinteresowna pomoc matce.

I tak to trafiłam niemal pod próg Setinhowego domu, który znajduje się przy wąskiej ulicy pełnej typowo luandyjskich domów. Kiedy jechaliśmy przez kręte uliczki ludzie przyglądali się czarno białej zawartości mojego jeepa.

Setinhowa ulica

Chciałam zamieścić swoje zdjęcie z Setinhem, które zrobił mi starszy brat Setinha, ale zgodnie z tym co wczoraj napisalam "na ulicach Luandy wyglądamy paskudnie rażąco. Czyli zbyt biali, zbyt różowi, zbyt grubi, zbyt starzy, spoceni, nieestetyczni, niedoskonali". Nie uczyniłam więc tego:-)

<---wstecz   dalej-->