Na targowisku

Na targowisku panuje nieprawdopodobny gwar, upał i wielkie zamieszanie. Handlują najczęściej kobiety. Prawie wszystkie z maleńkimi dziećmi. Dzieci często beczą w niebogłosy. Wtedy matki przykładają je do piersi. Czasem beczą i matki ich nie przykładają, bo maluchem zajmuje się starsze rodzeństwo. Wszyscy handlujący zdają sie być przyzwyczajeni do owego beku. Prawdopodobnie wychodzą z założenia, że krzywda maluchowi się nie dzieje, wiec niech popłacze jeśli płacze .Mały wtedy jest niemiłosiernie usmarkany i rozżalony. Handlują też starsze dzieci, najczęściej dziewczynki. Namawiają do kupna swojego towaru. Przez to namawianie wróciliśmy z wielka gałęzią bananów jabłkowych, worem pomarańczy, pomidorów, ananasami, kokosami, awokado. To po targowych zakupach dostałam biegunki. Mimo, że owoce i warzywa starannie myje się tu płynem do naczyń a potem gorąca filtrowaną wodą to i tak czasem się nie udaje uniknąć sensacji żołądkowych.

            
                                     Bananowo
                  

                  Najczęściej spotykany widok nie tylko na targowisku ale i na ulicach miasta

             <---wstecz   dalej-->