Jedziemy na plażę w Palmerinhas
Najmilszy Angolczyk jakiego kiedykolwiek spotkałam
Pomógł nam odkopać samochód który utkną w drodze. Dostał gazozę (coś w rodzaju łapówki, zapłaty, prezentu, o który tu wszyscy ciągle proszą). Ten człowiek pomógłby i bez gazozy.
Najwierniejszy pies jakiegokolwiek w życiu widziałam i największa więź między człowiekiem a psem jaką widziałam i to gdzie? Tu w Angoli, gdzie psie życie jest najgorsze, jaki kiedykolwiek widziałam. O ile przyzwyczaiłam się do obrazu bylejakości życia ludzi, o tyle nigdy nie przyzwyczaję się do widoku wałęsających się, chorych, cierpiących psów, które ledwo powłóczą nogami. Kiedyś przez okno w kuchni obserwowałam, jak pies układał się na ziemi ok .5 min. Trwało to tyle, gdyż zwierzę było bardzo cierpiące i obolałe. Wiele psów w Luandzie żyje pozbawionych kawałów sierści i skóry. Na odkrytych ranach siedzą roje much. Straszny to i częsty widok. Mam zdjęcie, ale jest naprawdę bardzo drastyczne.

Ostatnio widziałam na Ilha, jak jakiś mężczyzna machał w stronę suki i jej psiaka wielkim kołkiem. Kobieta, która była prawdopodobnie właścicielką psów stała bezsilna obok zwierząt. W ten sposób tylko mogła je bronić. Nic więcej nie mogła zrobić. Obserwowałam scenkę równie bezsilnie. Gdybym zareagowała ani chybi kołek poleciałby w moją stronę.

Życie tu często jest bardzo brutalne.

  <---wstecz    dalej-->